Mam nadzieję, że po
pierwszym odgrzewanym kotlecie Wasze żołądki nie mają dość. Dlatego dziś zapraszam na kolejne danie z menu serwowanego przeze mnie wieki temu w portalu Zwierciadło.pl.
Dziś post inspirowany Waszymi zachwytami nad lampami, które pojawiły się w aranżacji wnętrza stylizowanego przez nas do
sesji zdjęciowej kafli Tigua.
---
Malujemy, meblujemy, ustawiamy, dekorujemy i często nie doceniamy
znaczenia, jakie dla klimatu naszego mieszkania ma oświetlenie.
Lampy tworzą styl. Nie da się temu zaprzeczyć. Odpowiednio dobranym żyrandolem, czy kinkietem możemy podkreślić
charakter wnętrza. Możemy też przełamać monotonię, montując
oświetlenie w zupełnie innym stylu.
Kiedyś idąc wieczorem ulicą i zaglądając w okna mieszkań, można
było pomyśleć, że wszyscy kupili żyrandole w jednym sklepie –
trzy szklane klosze zwisające na jednej nóżce z sufitu. I straszne
i śmieszne zarazem. Na szczęście te czasy już minęły. Dzisiaj
ilość worów, kolorów i materiałów jest trudna do ogarnięcia.
Dla każdego znajdzie się coś miłego.
Miłośnikom ekologii polecam lampy, które powstały z naturalnych
materiałów. To niesamowite co można zrobić np. z drewna lub
papieru. Dziś lampy mają nie tylko drewniane podstawy. Litewscy
projektanci z firmy Mammalampa stworzyli także klosze wydrążone z
pieńków oraz zaplecione z papieru na kształt warkoczy.
Coraz ciekawsze są również lampy ze szkła. Możemy odnaleźć
wśród nich żyrandole udające wielkie krople wody, delikatne
mydlane bańki lub lodowe sople. Zresztą trend „udawania” jest
coraz popularniejszy. Są lampy udające rośliny, kielichy kwiatów,
muchomory, a nawet podwodne koralowce, takie jak np. Sparks
zaprojektowana przez Daniel Becker Design Studio.
A jak jest flora,
to musi być też fauna – ptaki, motyle, psy, ryby. Właściwie
uzbierałoby się całe zoo. Najciekawsze są chyba lampki stołowe,
takie jak stworzona przez Aleksandra
Mukomelova Shark Lamp lub te z Atelier Abigail Ahern, przedstawiające
buldogi i pelikany z muślinowymi abażurkami na głowach. Właściwie
trudno powiedzieć, czy to jeszcze kicz, czy już glamour. W trend
naśladownictwa wpisują się też kultowe już projekty Book Lamp
autorstwa izraelskiej firmy Groupa Studio i Teelicht projektu Jana
Bernsteina.
Jeśli wolisz coś
prostszego powinieneś zwrócić uwagę na styl industrialny, który
ostatnio przebojem wkroczył na salony. Charakterystyczne są dla
niego wielkie metalowe klosze, przemysłowe lampki na wysięgnikach,
żarówki dyndające samotnie na kablach i kinkiety wyglądające
niczym dopiero co wymontowane z jakiejś fabryki. Takie lampy oferują
m.in. firmy Eichholtz i Kare Design.
Pamiętaj, że lampa ma nie
tylko znaczenie użytkowe, ale także estetyczne. Ciekawy żyrandol
lub kinkiet może stanowić mocny akcent w wystroju mieszkania. A
światłem w zależności od jego miejsca i koloru możesz budować
różne nastroje i wyeksponować walory elementów architektury. Więc
korzystaj z ogromu możliwości i eksperymentuj.
---
Artykuł znajdziecie również
tutaj.
Miłego dnia!
Marta