czwartek, 15 listopada 2018

O przemeblowaniu w głowie i metamorfozie w życiu

Dzisiaj będzie kilka słów o metamorfozie. Ale nie wnętrzarskiej, tylko tej życiowej. Ostrzegam, że będę się tu wywnętrzać. Wszystko dlatego że kilka dni temu miałam urodziny. Znowu. Niby wydaje się, że poprzednie były całkiem niedawno, ale jednak bardzo dużo w ciągu tego roku się u mnie wydarzyło. Był okres burzy i naporu. Był okres wybicia się na niepodległość. Był okres przemian ustrojowych i okres pokoju. Najbardziej widocznym efektem tegorocznego przemeblowania życia jest dla mnie na pewno zmiana pracy, ale prawda jest taka, że to jedynie efekt uboczny.

dining room


Każdy z nas trafia regularnie na różne cytaty godne P. Coelho o tym, że żyje się tylko raz, że rzeczywistość, to nie to co zastajemy, ale to co kreujemy i generalnie każdy jest kowalem własnego losu. Nie wiem jak was, ale mnie te mądrości wypisywane na tle zdjęć z romantycznymi widoczkami strasznie frustrują. Bo prawda jest taka, że wszyscy mamy jakieś ograniczenia – fizyczne, społeczne, finansowe. A to kredyt do spłacenia, a to rodzice, którymi trzeba się zająć, a to wiecznie chorujące dzieciaki, itd. Nie da się rzucić wszystkiego,żyć marzeniami i żywić się energią słoneczną (chociaż podobno Stachursky potrafi).

niedziela, 28 października 2018

Jesienna Łemkowyna

Jakiś czas temu mój mąż odkrył instagram i mam wrażenie, że obserwuje stanowczo zbyt dużo profili podróżniczych. Ich właściciele co jakiś czas dzielą się fotkami w stylu: na pierwszym planie wnętrze otwartego namiotu, widać śpiwór lub stopy w ciepłych skarpetkach, czasem kuchenkę turystyczną, na której gotuje się kawa; na drugim planie obłędny widok na dziki krajobraz, jakieś góry, doliny, nadmorskie urwiska itp. Adam obserwuje też zapaleńców przerabiających swoje stare busy na bajeranckie campery. Budują w nich wysuwane łóżka, szafeczki, mini kuchnie... Możecie pomyśleć, że takie oglądanie zdjęć jest całkiem nieszkodliwe. O, jakże się mylicie!


Nie, nie mamy campera, ani żadnego zabytkowego VW ogórasa, discovery, ani innego busa, którego dałoby się przerobić na podróżniczy wehikuł. Mamy za to starą skodę kombi, w której po złożeniu tylnej kanapy mieści się dwuosobowy materac.
Tak, dobrze się domyślacie kierunku w jakim zmierza ta opowieść.

środa, 10 października 2018

Panorama Tatr - czyli moja recepta na szczęście

Jesień jest w tym roku dla nas bardzo łaskawa. Mam nadzieję, że piękna pogoda utrzyma się jeszcze przez jakiś czas, bo zamierzam wyskoczyć w góry i tak jak w zeszłym roku o tej porze podziwiać niesamowite kolory, jakimi raczy nas przyroda.

Postaram się przywieźć ładne fotki, ale póki co dzielę się z wami kilkoma kadrami z Tatr.

Tatry

Do Zakopanego pojechaliśmy w drugiej połowie sierpnia. Nie mieliśmy dużo czasu na wędrówki - raptem przedłużony weekend. Chciałoby się nawiązać do słów cezara Julka i powiedzieć "przybyłam, zobaczyłam, zwyciężyłam", ale muszę przyznać sama przed sobą, że moja ogólna kondycja  pozostawiała wiele do życzenia i z tym zwycięstwem (zwłaszcza nad własnymi słabościami) to tak nie najlepiej mi poszło. Najbardziej we znaki dały mi się problemy z kolanem, które wykluczyły mnie z porządnej wysokogórskiej wspinaczki.  Kiedyś zostanę cyborgiem i zafunduję sobie porządny tytanowy staw, ale póki co, żeby zobaczyć najwyższe szczyty musiałam zadowolić się półśrodkami i wykorzystać dobrodziejstwo istnienia innych maszyn. W końcu od czego jest kolejka na Kasprowy Wierch!

piątek, 28 września 2018

Domowa dżungla - czyli skąd biorę, gdzie trzymam i jak pielęgnuję rośliny.

Genów palcem nie wydłubiesz. Tak prawda.
Jedenaście lat temu, gdy zamieszkaliśmy z Adamem w naszej maleńkiej kawalerce, zapierałam się rękami i nogami, żeby nie mieć tam kwiatów. Po pierwsze uważałam, że nie mamy na nie miejsca. Po drugie mój dom rodzinny zawsze był pełen kwiatów i chciałam od tego odpocząć  Mimo to mój świeżo upieczony mąż uparł się na niewielkiego fikusa z Ikea (żyjemy z nim do dziś, choć to trudna relacja - chyba żaden inny kwiatek w naszym domu mnie tak nie wkur...). Potem przyjaciele podarowali nam zamiokulkasa. A potem przeprowadziliśmy się do większego mieszkania i poszło już z górki.

pilea

Moja Mama ma świetną rękę do kwiatów i pamiętam z dzieciństwa, że nie tylko mieliśmy dużo roślin, ale Mama wciąż coś rozsadzała, ukorzeniała, itp. Gdy jakieś cioteczki - psiapsiółeczki wpadały w odwiedziny i przy okazji zachwycały się kwiatami, to zwykle dostawały minimum jedną doniczkę na wynos. Na szczęście rodzice nigdy nie wpadli na modny wówczas pomysł, żeby rozwieszać po mieszkaniu żyłki, po których mogłyby piąć się pędy. Nie mieliśmy też wiklinowych ani żeliwnych kwietników. W ogóle nasze mieszkanie było nietypowe, bo brakowało w nim obowiązkowych elementów wyposażenia ze schyłku PRL-u takich jak meblościanka, komoda z politurą błyszcząca się jak psu wiadomo co, itp. No ale kwiaty były. I po krótkim okresie roślinnego detoksu spowodowanego brakiem miejsca w kawalerce, ja również postanowiłam, że chcę je mieć w swoim domu.

piątek, 21 września 2018

Jeden dzień w Helsinkach

Od naszej wizyty w Helsinkach minął już rok. Chyba najwyższa pora, żeby wreszcie pokazać co nieco na blogu, opisać nasze subiektywne wrażenia i podpowiedzieć, co warto w tym mieście zobaczyć. Przygotujcie się więc na sporą porcję zdjęć i wrażeń.

Helsinki odwiedziliśmy dość spontanicznie. Wystarczył telefon od przyjaciół mieszkających w fińskiej miejscowości Rauma (pisałam o niej TU i TU) akurat, gdy siedzieliśmy w jednej z kawiarni w Talinie i już następnego dnia płynęliśmy promem do Finlandii. Postanowiliśmy, że poza wizytą u przyjaciół, przeznaczymy jeden dzień na to, żeby zwiedzić stolicę. I choć pewien niedosyt pozostał, to wydaje się, że udało nam się zobaczyć prawie wszystkie najważniejsze miejsca na turystycznej mapie miasta.


Najfajniejsze w wyprawie promem jest to, że port znajduje się praktycznie w samym centrum miasta. Dopływając do przystani mija się niezliczoną ilość skalistych wysepek. Można podziwiać typowo skandynawskie czerwone domki, a także jedną z atrakcji turystycznych - zbudowany na wyspach fort Suomenlinna.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...