niedziela, 12 kwietnia 2015

Drzwi nr 14

W zeszłym tygodniu pokazałam Wam drzwi bardzo dostojne i bogato zdobione. Dziś ich zupełne przeciwieństwo. Tak naprawdę to niewielka furtka w starym, przyklasztornym murze. Musiałabym się schylić, żeby przez nią przejść. Gdy dawno, dawno temu czytałam książkę "Tajemniczy ogród", jakoś tak wyobrażałam sobie wejście, które przypadkiem znalazła główna bohaterka. Na zdjęciu widać, że z lewej strony drzwi rośnie dzikie wino. Myślę, że gdy ma liście, to miejsce wygląda jeszcze bardziej bajkowo.

Kraków / Polska


Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta

piątek, 10 kwietnia 2015

Wolność i niezawisłość - rzecz o cotton ball lights w wersji LED.

Ja wiem, że niczego nie można być w życiu pewnym, ale szczerze wierzę, że w tym roku zima już do nas nie wróci. Co prawda trzy tygodnie temu, gdy chowałam grube swetry i wyciągałam zwiewne spódniczki, też tak myślałam, a potem na święta sypało śniegiem. No cóż... 
Na szczęście lampki cotton balls sprawdzają się doskonale w każdej porze roku więc niezależnie od tego, co będzie się działo za oknem, nie zamierzam ich nigdzie chować. Co więcej, dzięki Agnieszce z Cottonove Love zostałam posiadaczką lampek LEDowych, które idealnie sprawdzają się w wiosennych aranżacjach, oddalonych dość znacznie od gniazdek elektrycznych. Dla mnie bomba! Wreszcie nie muszą wisieć w jednym miejscu. Mogę ułożyć je na stoliku, na regale, w szklanym słoju, na parapecie kuchennym pomiędzy doniczkami z ziołami, itd. Wędruję sobie z moim szaro-białym sznurem po mieszkaniu i nie martwię się o źródło prądu. Tak wyglądają wyłączone:



Lampki działają na dwie bardzo żywotne baterie, które są w zestawie. Chciałam porównać ich działanie z moimi akumulatorkami, ale ciągle się jeszcze nie wyczerpały więc nie miałam okazji :)
Wydaje mi się, że lampki LED świecą odrobinę słabiej od tych tradycyjnych, które wiszą u mnie w przedpokoju. Ale myślę, że to może być zaletą, np. jeśli chcecie powiesić je w pokoju dziecinnym i zapalać wieczorami. 
No i jeszcze jedna ważna sprawa, której niektórzy się obawiają. Montaż kulek na łańcuchu okazał się banalnie prosty. Dzięki temu, że diody są mniejsze i mają inny kształt niż normalne żaróweczki, nie musiałam nic nacinać i kombinować. Raz, dwa i gotowe. Cieszę się, że wybrałam te dwa neutralne kolory. Dzięki temu lampki wszędzie mi pasują. Tak wyglądają jak się świecą w salonie w pochmurny dzień:






A wy macie lampki cbl? Ciekawa jestem, gdzie je wieszacie lub układacie?

Miłego dnia!
Marta

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Eco deco, czyli jeszcze w temacie wielkanocnych dekoracji.

U mnie zwykle tak już jest, że czas na świąteczne dekorowanie domu znajduje dopiero w Wielką Sobotę. Podobnie było i tym razem, dlatego dopiero teraz mogę Wam pokazać kilka kadrów. W tym roku odrobina koloru pojawiła się u mnie tylko na "kapuścianych" pisankach. Reszta dekoracji, zgodnie z pierwotnymi założeniami, to sama natura. Nawet wianek udało mi się upleść :)










Mam nadzieję, że miło spędziliście ostatnie dni. U mnie było bardzo rodzinnie, smacznie i.. mokro :)))
Niech świąteczny nastrój Was nie opuszcza :)

Miłego dnia!
Marta

niedziela, 5 kwietnia 2015

Drzwi nr 13 i bonus

Co powiecie na mały przerywnik od jajek, kurczaków, zajączków? Święta, nie święta, mamy weekend i post z drzwiami się należy.
Z okazji Wielkanocy wybrałam drzwi w kolorze moich tegorocznych pisanek. Jak już pewnie wiecie, jest to mój ulubiony kolor więc nic dziwnego, że obfotografowałam każdy detal. Poza niebeskościami zachwyciły mnie kute elementy. Precyzja ich wykonania, dbałość o szczegóły i niemalże koronkowa robota są naprawdę godne podziwu. Mam wrażenie, że z kowalami, którzy umieją zrobić takie cuda mogą konkurować jedynie panie zdobiące pisanki woskiem i tworzące na nich niesamowite, skomplikowane wzory.

Wrocław / Polska




Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta

sobota, 4 kwietnia 2015

Święta na niebiesko

Drodzy, dzisiaj nie będę się rozpisywać. Chciałabym Wam po prostu życzyć radosnych, ciepłych, rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy!








W domu mam trochę naturalnych dekoracji, które na pewno Wam jeszcze pokażę. Postanowiłam jednak, że muszę w końcu wypróbować farbowanie wywarem z czerwonej kapusty i oto efekt. Trzy zdjęcia wyżej widzicie najciekawszą pisankę jaką kiedykolwiek zrobiłam. I wiecie co? Samo tak wyszło :)
Wszystkie jajka farbowałam w tym samym roztworze. Różnicą był jedynie czas zanurzenia. Jestem zachwycona, ale w sumie można się było tego spodziewać, bo niebieski to od zawsze mój ulubiony kolor ;)

Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...