Chce mi się zmian. W mieszkaniu. To w sumie nic nowego. Są takie pomysły, które dojrzewają w mojej głowie już od dawna, ale ciągle jakoś się nie składa, żeby się nad nimi poważniej zastanowić, zweryfikować i wprowadzić w życie. Może jak się nimi z Wami podzielę, to będę o krok bliżej realizacji?
Tym razem padło na sypialnię. Od początku wiedziałam, że nie chcę jej zagracać, ponieważ jest naprawdę maleńka. W jednej połowie pokoju stoi komoda, nad którą wiszą półki dumnie eksponujące różne dekoracyjne graty. Na przeciwko komody mamy regał zapełniony skrzynkami po winie pełniącymi rolę szuflad oraz stojak na gitarę mężulka ze wzmacniaczem. Drugą połowę pokoju zajmuje nasze łóżko. Jeśli nie liczyć skrzyneczki i dwóch kwiatków na parapecie, nie ma tu żadnych dekoracji. Ściany są puste.
