czwartek, 12 lutego 2015

Zimowe smakołyki

W ostatnim poście strasznie się rozgadałam więc dziś bez zbędnego gadania dzielę się z Wami kilkoma smakowitymi, mroźnymi fotkami. Oto mój sposób na dogadzanie sobie (jak to dobrze, że nie robiłam żadnych noworocznych postanowień, zwłaszcza tych związanych z dietą). Spód z kruchego ciasta, krem z serka mascarpone i mrożone owoce. Pyszny sposób na to by poczuć odrobinę lata w środku zimy :)






Miłego dnia!
Marta

poniedziałek, 9 lutego 2015

O tym jak blogerki Tiguę urządziły

Lubię miłe niespodzianki, przygody i wyzwania. A jeśli dodatkowo mogę je przeżywać w miłym towarzystwie i jednocześnie uczyć się czegoś nowego, to jest naprawdę idealnie! Z pewnością do takich ciekawych wydarzeń mogę zaliczyć udział w przygotowaniu i realizacji profesjonalnej sesji zdjęciowej z firmą Paradyż. Wspólnie z Lu i Agutkiem zostałyśmy zaproszone do współpracy przy stylizowaniu wnętrza do sesji nowej kolekcji płytek Tigua by My Way.  
Zanim opowiem więcej o kafelkach, to na początek kilka słów o samej sesji. Bardzo miłym zaskoczeniem było dla mnie to, jak dużym zaufaniem obdarzyły nas dziewczyny z Paradyża. Konsultowały z nami wszystko. Plan wnętrza bazował na naszym pomyśle wypracowanym podczas warsztatów moodboardowych w Łodzi. Dodatki do sesji wybrałyśmy podczas rajdu po sklepach. A na samym planie zdjęciowym mocno się rządziłyśmy ;) Wymyślanie, ustawianie, przeganianie panów z drabiną w tę i z powrotem, ponowne przestawianie, ustawianie kadru, ustawianie światła, długie dyskusje w babskim gronie (aż dziw bierze, że byłyśmy takie zgodne). A na koniec mycie podłogi i dłuuuugie oczekiwanie, aż kafle wyschną. I w końcu pstryk - jest zdjęcie. I tak trzy razy w ciągu dnia. Oj nie jest lekko w tej robocie ;) Długie przygotowania, tłum zaangażowanych ludzi, a na końcu dnia, jako efekt pracy, trzy zdjęcia:))) Ale za to jakie! 

Ale zanim pokażę Wam, co udało nam się wspólnie zrobić, to zapraszam na migawki z planu. Agnieszka, ze względu na zaawansowaną ciążę i pilną naukę do obrony magisterki była z nami jedynie w łączności elektronicznej, ale możecie zobaczyć jak wspólnie z Ludmiłą debatujemy i podziwiamy efekty naszej pracy. W roli paparazzi robiącego nam zdjęcia z ukrycia wystąpił Kalbar (znany również jako mąż Uli). Oczywiście same też napstrykałyśmy sporo zdjęć i częścią chciałabym przy okazji się z Wami podzielić. 








To teraz najwyższa pora napisać coś o głównych bohaterkach całego zamieszania, czyli nowej kolekcji płytek Tigua marki My Way. Nazwa Tigua została zaczerpnięta od nazwy kameralnej wioski położonej na wyspie Lanzarote, będącej częścią archipelagu Wysp Kanaryjskich. Inspiracją dla stworzenia płytek była egzotyczna uroda wulkanicznych krajobrazów tego miejsca. Utworzona przez lawę powierzchnia wyspy mieni się całą skalą barw ziemi i takie też są kolory płytek. Kolekcja składa się z surowych kafli w odcieniach beżu, bieli, szarości i brązów. Nie brakuje też płytek z geometrycznymi wzorami nawiązującymi formą do tradycyjnej hiszpańsko-afrykańskiej majoliki. Majoliczna dekoracja w kolekcji Tigua jest jak wyspa Lanzarote, nie hiszpańska choć należy do Hiszpanii, nie marokańska choć z archipelagu Wysp Kanaryjskich blisko do Maroka. Kolekcja jest bardzo bogata i myślę, że każdy może wybrać z niej coś dla siebie. Mnie zachwyciły duże, proste, białe i szare płytki, ale to akurat nie trudno było przewidzieć :)

Zdjęcia kolekcji znajdziecie na stronie Paradyż, (przewijają się na pasku na górze strony), a wśród nich m.in. te oficjalne z "naszego wnętrza".





Na ostatnim zdjęciu widzicie inne aranżacje z płytkami z kolekcji Tigua. Ciekawa jestem, które wnętrze najbardziej Wam się podoba? Jaka kolorystyka jest Wam najbliższa?

Miłego dnia!
Marta

sobota, 7 lutego 2015

Drzwi nr 5

Ostatnio pokazywałam Wam drzwi z Chorwacji. To może pozostańmy jeszcze chwilę w tym kraju. Dzisiaj znalezisko, którego dokonałam spacerując po bardzo wąskich i krętych uliczkach w Szybeniku. Najstarsza cześć miasta jest zbudowana całkowicie z jasnego kamienia. Kamienne są domy, murki, ulice i jak widać również dekoracje. Przepiękne jest to obramowanie drzwi z rzeźbieniami i ozdobnym zwieńczeniem. Na środku nad wejściem został wykuty w najdrobniejszych szczegółach herb. Podoba mi się również mocny zielony kolor drewna i nietypowa, kuta rączka, służąca do otwierania drzwi. Zwróćcie koniecznie uwagę na to, jak w dolnej części kształt drzwi został dopasowany do kamiennej podstawy portalu i na otwór zasłaniany klapką, przez który można zobaczyć jacy goście się zjawili!  Że o dziwnym ulokowaniu zamków nie wspomnę ;)

Szybenik / Chorwacja


Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta

środa, 4 lutego 2015

Tu byłem. Midas

Zauważyliście, że ostatnio coraz silniejszy jest "złoty trend"? A może tylko ja mam wrażenie, że ten kolor mnie prześladuje? Na większości zdjęć wnętrz, które ostatnio wpadają mi w ręce, jestem w stanie odnaleźć jakieś złote elementy. Najbardziej popularne są oczywiście lampy, ale nie brakuje też luster, stolików, tkanin, świeczników i wszelkiego rodzaju dodatków. Można je zobaczyć właściwie w każdym pomieszczeniu w domu - z pokojem dziecinnym i łazienką włącznie. 
Kiedyś takie dekoracje budziły u mnie jedynie złe skojarzenia. Hasło, że ktoś ma w domu "złote klamki" oznaczało nowobogacką manierę urządzania wnętrz na pokaz i raczej w złym guście. Nie przepadałam za żółtym kolorem. Nawet obrączkę mam z białego złota, żeby wyeliminować ciepły, żółty odcień. 
Teraz moje podejście powoli się zmienia. Nie mam co prawda w mieszkaniu nic złotego, ale kto wie? Może się skuszę i podążę za trendami. Kilka złotych wisiorków już mam więc może po biżuterii przyjdzie czas na wnętrzarskie dodatki.
Poniżej wrzucam zdjęcia różnych pomieszczeń, żebyście zobaczyli, co mam na myśli. Ciekawa jestem jakie jest wasze zdanie nt. złota we wnętrzach?











zdjęcia via Pinterest

Pamiętacie jak tutaj pisałam o stylizowaniu wnętrza do sesji zdjęciowej płytek Tigua do katalogu Paradyż? Hurra, zdjęcia już są na stronie producenta. Możecie je podejrzeć TU. Obiecuję, że pokażę je też w oddzielnym poście razem z kilkoma fotami zza kulis :)

Miłego dnia!
Marta

niedziela, 1 lutego 2015

Drzwi nr 4 i bonus

Dziś obudziło mnie wspaniałe, długo wyczekiwane słońce. To miła niespodzianka i odmiana od ciągle ponurej pogody. Pomyślałam, że w taki razie może i ja zrobię dzisiaj odmianę i wrzucę dwa zdjęcia w ramach cyklu o drzwiach. Oba łączy misterna, kowalska robota.

Na pierwszym zdjęciu widzicie stare, kute drzwi, przez które wchodzi się na strome schody prowadzące do jednego z domów na zboczu wzgórza w Dubrowniku. Wygląd drzwi dobrze ukazuje historię miasta: stare, po przejściach, ale nadal zachwycające swoją urodą.

Dubrownik / Chorwacja


A w ramach bonusu zbliżenie na detal z innych, również chorwackich drzwi. Tego typu kołatki dość często można zobaczyć w istryjskich miasteczkach. Ta zachwyciła mnie ciekawym kształtem i bogatymi, misternymi zdobieniami.

Rovinj / Chorwacja


Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...