środa, 14 sierpnia 2013

Wymuszone lenistwo

Drugi dzień urlopu i drugi dzień nie mam w domu wody :( Panowie specjaliści w kraciastych, flanelowych koszulach gmerają w piwnicy przy rurach i wyłączają wodę na prawie cały dzień. Trzeba sobie jakoś radzić więc wanna służy za magazyn tej cennej cieczy. Niestety nie da się wstawić zmywarki, ani prania. Gotować pewnie się da, ale warunki nie sprzyjają więc mi się nie chce. Zdaje się, że dziś zamiast obiadu będzie sałatka owocowa :)





Pamiętacie o trwającym candy? Jeśli ktoś przegapił sprawę, a chciałby stać się posiadaczem pięknego serducha w groszki i smakowitej kawy, może jeszcze dołączyć do zabawy. Szczegóły TUTAJ.

Miłego dnia!
Marta

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Damą być

Niby temperatury zrobiły się znowu całkiem przyjemne, ale postanowiłam jeszcze na chwilę wrócić do tematu upałów. A to dlatego, że przy okazji szukania wszelkich możliwych sposobów na ochłodę, wyciągnęłam schowany dotąd gdzieś głęboko wachlarz. No i tak jakoś zaplątał mi się na zdjęciach. Jest drewniany, zrobiony z cieniuteńkich listewek wyciętych w piękny wzór. Prosty, piękny i nieodzowny w tramwaju bez klimatyzacji ;) Wreszcie mogłam wachlować się z klasą, a nie przy użyciu mocno nadwyrężonej zakładki do książki. I wierzcie lub nie, ale w te upały widywałam sporo kobiet z tym staromodnym gadżetem.



Ostatnio powiększyła się nasza kolekcja starych aparatów fotograficznych. Model widoczny na poniższych zdjęciach dostałam w prezencie. Podobno działa. Trzeba to będzie kiedyś sprawdzić :)






Miłego dnia!
Marta

niedziela, 11 sierpnia 2013

A tymczasem borem, lasem...

Półmetek lata za nami. Urlop wciąż przed nami, ale staramy się korzystać w miarę możliwości z pięknej pogody i uroków przyrody. Dobrze, że do lasu niedaleko. Gramy w badmintona, trenujemy chodzenie na slackline, robimy rowerowe wycieczki. Podczas jednej z nich odkryliśmy, że w wiejskich sklepikach wciąż można kupić oranżadę w dużych, szklanych butelkach zwrotnych! Kiedyś nazywało się to Ptyś, teraz jakoś inaczej, ale smak taki sam jak w dzieciństwie :) A w ramach zdziecinnienia jeszcze bańki puszczamy. Ot tak, dla zabawy.
W dzisiejszym poście wnętrz brak, za to ujęć z zewnątrz trochę się nagromadziło.






Mam nadzieję, że upały nie dały Wam się za bardzo we znaki i że nadal cieszycie się latem. Pamiętacie kiedy ostatnio puszczaliście bańki mydlane?

Miłego dnia!
Marta

niedziela, 4 sierpnia 2013

Kwiatowe motywy

Ciągle mam nie po drodze do szklarza, w związku z czym wymarzone i wyczekiwane lustro w wielkiej rzeźbionej ramie nadal nie zawisło w łazience. Nie jest to jak przypuszczam dla nikogo zaskoczeniem. Mam wrażenie, że zawrotne tempo naszych wnętrzarskich prac jest już powszechnie znane ;) Ale żeby nie było, że w temacie łazienkowych zmian nic się nie dzieje, pokażę wam dzisiaj nasz nowy dozownik do mydła. Owszem, duperelka, ale za to jaka ładna! I swoim motywem w sam raz pasująca do rzeźbionej ramy.





Gdyby ktoś się zastanawiał, co się w takim razie dzieje z pieczołowicie odnawianą przeze mnie ramą, uprzejmie donoszę, że ma się dobrze i obecnie zajmuje miejsce na salonach. Przypadły jej w udziale rejony przypodłogowe, ponieważ lubię ustawiać obrazy tak po prostu oparte o ścianę, a nie wieszać je jak Pan Bóg przykazał. W ramie - dla przełamania jej pałacowego charakteru - zadomowiła się tymczasowo grafika z graffiti Banksy'ego (mamy tego trochę w różnych kątach, co było widać m.in. TU i TU, a i tak jeszcze nie wszystko załapało się na zdjęcia).


A skoro są kwiaty na obrazie, to niech będą i w rzeczywistości. Te z poniższego zdjęcia królowały od tygodnia w jadalni. I niby są tam nadal, ale dzisiaj zebrałam wielgachny bukiet polnych kwiatów, który swoimi gabarytami zdetronizował poprzednika. Ale o nim może innym razem.


Przypominam jeszcze o trwającym CANDY i zapraszam do zabawy.

Miłego dnia!
Marta

czwartek, 1 sierpnia 2013

Pamiętajmy!

Co roku na nowo nie mogę się nadziwić, że to moje wielkie miasto, w którym codziennie każdy gdzieś pędzi, potrafi się tak na chwilę zatrzymać, tylko po to (albo aż po to), żeby wyrazić pamięć i szacunek. 
 
Dziś o 17 byłam akurat na jednym z głównych skrzyżowań w centrum. Ludzi i samochodów tłum - jak zwykle o tej porze. Gdy zaczęły wyć syreny, wszystko zamarło. To była tylko krótka chwila, ale piękna, bo wszystkich jednoczyła jedna myśl. Takie momenty sprawiają, że bardziej wierzę w ludzi i wartości.
Obyśmy częściej umieli się tak jednoczyć.
Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...