sobota, 14 kwietnia 2012

Do trzech razy szuka

Wczoraj przyleciały do mnie dwa cudnej urody ptaszorki. Wygrałam je w konkursie zorganizowanym przez Ewę z Minty House. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało, bo ja nigdy nic nie wygrywam, ale tym razem przez "zielone pojęcie" mi się poszczęściło.
Ptaszki już się zadomowiły. Jak widać jeden wyeksmitował z gniazda kurę i tym sposobem zaginął wszelki ślad po wielkanocnych ozdobach.



Ponieważ w salonie zaszła mała reorganizacja przestrzeni (tak, tak - kolejna i z pewnością nie ostatnia) okazało się, że stary Singer musi się wyprowadzić. Pamiętacie, wspominałam już o nim kiedyś tutaj i tutaj, ale właściwie nigdy go nie pokazałam. Tak więc do trzech razy sztuka;)


Singera odziedziczyłam po babci i dość mocno go rozczłonkowałam. Wszystko dlatego, że w tym modelu maszyna nie chowała się pod spód, a mi bardzo zależało na tym, żeby mieć wolny blat. No cóż, jak się mieszkało na niecałych 19 metrach, to takie rzeczy nabierały ogromnego znaczenia. Tak więc maszyna wylądowała na półce jako dekoracja, a blat z dziurą w piwnicy. W zamian zamontowaliśmy inny, pobielony, który stworzył z nogami piękny stolik. I tak było aż do dziś. W związku z przemeblowaniem blat musiał nieco zmniejszyć swoje gabaryty i nie miał szans w starciu z piłą w rękach Adama. Singer mieszkał już w sypialni i w salonie więc teraz przyszła kolej na jadalnię.





Mam dziś ogromne problemy z internetem i nie mam siły z nim dłużej walczyć. Tak więc kończę ten post. Może jutro będzie lepiej.

Miłego dnia!
Marta

piątek, 13 kwietnia 2012

Biurowe inspiracje

Napisałam tytuł i pomyślałam, że wyszła mi zbitka słów prawie jak gorący lód, albo żonaty kawaler. Słowo "inspiracje" kojarzy mi się z czymś pięknym, przyjemnym, oryginalnym, bajecznym. Słowo "biuro" kojarzy mi się zupełnie inaczej. Może nie jakoś bardzo źle, ale na pewno określenia bajeczne i wymarzone do niego nie pasują. Może dlatego, że nie pracuję w domu?
Mimo tego, że codziennie gnamy do roboty, okazało się, że kącik do pracy w mieszkaniu też jest niezbędny. No i stało się. Kącik jest w trakcie urządzania, przez co nasz salon nieco odmieni swoje dotychczasowe oblicze. Jak będzie gotowy, to pokażę. A póki co trochę inspiracji. W końcu tytuł zobowiązuje;)

Na początek zdjęcia z biurkami ustawionymi przy oknie. Tak właśnie będzie wyglądało to w naszym domu.








Biurko będzie zrobione z długieeeego białego blatu i metalowych nóg. Gdyby nie to, że będzie stało przy oknie, to z pewnością miejsce do pracy wyglądałoby właśnie tak, jak na poniższym zdjęciu:


I jeszcze kilka inspiracji






Bardzo podoba mi się pomysł na regał z koszyków pod stołem na zdjęciu powyżej i kolorowa ściana poniżej.


Mam nadzieję, że u nas będzie chociaż w połowie tak ładnie jak na tych zdjęciach. Zastanawiam się tylko jak uda nam się utrzymać taki porządek?!

P.S. Czy możecie mi poradzić, co i gdzie powinnam zmienić w ustawieniach, żeby wstawiać na bloga duże zdjęcia? Jakoś nie mogę tego znaleźć, a mam już dość tych małych fotek.

Miłego dnia!
Marta

sobota, 7 kwietnia 2012

Kolorowe jajka, czyli przedświąteczne zmagania w stylu eko.

Już od miesiąca próbowałam kupić barwniki do jajek. Pytałam w dużych marketach, w sklepikach typu "wszystko za 5 zł", jak i w zwykłych kioskach. Bez powodzenia. Sama nie wiem jak to możliwe, ale możliwe.


Postanowiłam więc poradzić sobie w inny sposób i zastosować stare, dobre, naturalne metody farbowania. Tradycyjnie ugotowałam jajka w łupinach cebuli. Uwielbiam ten ciepłobrązowy kolor. Ugotowany wywar z buraków również zafarbował na odcień brązu, ale zupełnie inny, dużo jaśniejszy. Kurkuma nadała skorupkom soczysty żółty kolor. Spróbowałam też ufarbować jajka w yerba mate. Jakiś tam kolorek jest, ale nie taki, jakiego się spodziewałam. Co ciekawe, jak niechcący gdzieś się chlapnie zaparzoną mate, to zaraz zostaje zielona plama - a na jajka nie podziałało:(
W planie miałam jeszcze farbowanie surowym sokiem z buraków (na różowo) i czerwoną kapustą (na niebiesko), ale tak mi się spodobały te naturalne odcienie, że chyba zrezygnuję z pasteli. Chociaż trochę kusi mnie, żeby jednak spróbować, czy faktycznie uda się w ten sposób ufarbować jajka. Raczej górę bierze tutaj ciekawość badacza, niż natura estety:) Jak wypróbuję, to pokażę, co z tego wyszło.



Życzę Wam, aby Święta Wielkiej Nocy napełniały Was nadzieją i radością. Niech będzie to czas miłych spotkań w gronie rodzinnym i obcowania z wiosenną przyrodą. Nie przejedzcie się za bardzo:)))
Wesołego Alleluja!


Miłego dnia!
Marta

wtorek, 3 kwietnia 2012

niedziela, 1 kwietnia 2012

Wszyscy mają kosze - mam i ja

Od jakiegoś czasu gdzie nie spojrzę, tam kosze - wiklinowe, z liści bananowca, a nawet druciane. Jedne kolorowe, inne w naturalnych barwach . Królują we wnętrzach prezentowanych na blogach i w czasopismach. Zawsze mi się podobały, ale jakoś nigdy nie myślałam, żeby sobie jakiś sprawić.
Do czasu, aż zobaczyłam ten. Uwiódł mnie kolorem, rozmiarem xxl i zadziwiająco niską ceną. Pół godziny myślałam, czy go kupić, czy nie. No bo niby co ja w nim będę trzymać? W końcu upewniłam się, że gdyby Adam nie chciał mnie z nim do domu wpuścić, to mam dwa tygodnie na zwrot i był mój.



Jazda tramwajem w godzinach szczytu z takim wielkim koszem to było coś:) Na szczęście Adam wielkodusznie nie wygonił za drzwi ani mnie, ani koszyka i tylko pokiwał głową z wyrozumiałością ;) Kosz znalazł miejsce w jadalni, a ja nadal zastanawiam się co w nim właściwie trzymać. Zwłaszcza, że gabaryty ma takie, że można by się w niego spakować na tygodniowy wyjazd.



Poniżej wrzucam kilka inspirujących fotek z koszami znalezionych kiedyś w necie.













W mieszkaniu wraz z nadejściem wiosny zaszły różne zmiany. Myślę, że wkrótce po kawałeczku zacznę je tutaj pokazywać, zapraszam więc wszystkich ciekawskich do śledzenia bloga.

Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...