niedziela, 12 lutego 2012

Fragmentarycznie

Obudziłam się dzisiaj rano o jakiejś barbarzyńsko wczesnej jak na niedzielę godzinie. Wszystko przez to słońce, wciskające się bezczelnie przez szpary w niby szczelnie zasłoniętych żaluzjach. Wstawanie zimą po ciemku - źle. Wstawanie przez nachalne promienie słońca - też źle.
Ale skoro i tak już nie spałam, postanowiłam wreszcie wykorzystać czas i światło i zrobić jakieś zdjęcia w naszej sypialni. Rok blogowania minął, a ona jeszcze się tu nigdy nie pojawiła. Dzisiaj pokażę Wam tylko jedną część, bo łóżka nie chciało mi się ścielić, a tak jakoś głupio zapraszać ludzi do rozbebeszonej, bądź co bądź intymnej części mieszkania.


Pokój jest malutki więc jak widać zmieściły się tu tylko najpotrzebniejsze graty. Oprócz tego, co widać na zdjęciach, jest jeszcze duży materac, który póki co leży na podłodze. Łóżka brak, bo żadna rama się nie zmieści. Jak kiedyś nam się zachce, to sami je zbudujemy przykręcając listwy do ścian i opierając na nich stelaż pod materac. Plan jest taki, że pod spodem będą wysuwane duże szuflady. Ale nawet najstarsi górale nie wiedzą, czy i kiedy uda się ten plan zrealizować.
Nad komodą chcemy powiesić jakieś półki i obrazki. Być może zajmie nam to mniej czasu niż budowa łóżka;)




Ceramiczne owoce już znacie z poprzedniego posta (przy okazji przypominam o urodzinowym candy). Ramki to lumpeksowy łup. Były okropne, czarne, z połyskującego plastiku i nikt ich nie chciał. Pewnie nikt nie umiał sobie wyobrazić jak zwykła farba w sprayu może je odmienić. I dobrze, dzięki temu teraz dumnie prezentują się u mnie na komodzie.



Oczywiście pierwotny plan na komodę był inny. Pewnie niektórzy pamiętają jak wcześniej pisałam, że chciałabym znaleźć jakiegoś starocia o ciekawym kształcie i w fajny sposób go odnowić. Niestety, póki co się nie udało. A że komoda to rzecz niezbędna, postanowiliśmy wykorzystać sprzedaż okazyjną w IKEA i nabyć właśnie tę. Może kiedyś podmienimy ją na tego idealnego starocia, jak już go znajdziemy. Niemniej jednak do tej sytuacji doskonale pasuje to zdjęcie, na które natknęłam się kiedyś w necie:


A jak z realizacją Waszych wnętrzarskich marzeń?

Miłego dnia!
Marta

piątek, 10 lutego 2012

Podwójne urodziny i candy

Wczoraj minęła pierwsza rocznica opublikowania mojego pierwszego posta na tym blogu. Niesamowite jak ten czas szybko leci! Fotost(w)ory powstało przede wszystkim w celu dokumentowania postępów prac remontowo-wykończeniowych w naszym mieszkaniu, żeby było gdzie odsyłać ciekawskich znajomych. Przy okazji stało się miejscem gromadzenia refleksji nt. różnego rodzaju absurdów dotyczących wszelkich mieszkaniowych formalności, magazynem inspirujących fotografii i wymarzonych wnętrz. No i miejscem, gdzie wylansowana została gwiazda złotych rączek - Pan Zdzisław;)))


Wciąż nie mogę się nadziwić, że blog zyskał tylu czytelników, a dla mnie osobiście zaowocował współpracą z portalem zwierciadło.pl. Miło mi bardzo, że chcecie odwiedzać to miejsce, że czytacie i komentujecie.
W związku z tym dzisiaj - w pierwszy dzień kolejnego roku blogowania - w ramach świętowania będę znowu rozdawać prezenty. Ponieważ mam bzika na punkcie ceramicznych gałek, chciałam Wam takie sprezentować. Ale wczoraj okazało się, że nie będzie to jedyny prezent :)
Kilka dni temu na tym blogu wpadły mi w oko ceramiczne owoce. Spodobały mi się naprawdę BARDZO, ale okazało się, że są poza moim zasięgiem. No więc schowałam marzenia o nich do kieszeni. Aż do wczoraj, kiedy przypadkiem natknęłam się w sklepie na podobne owocki. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie.




Myślę, że nie tylko mi takie owocki się podobają, dlatego postanowiłam, że jedną gruszkę razem z pudrowymi gałkami oddam w dobre ręce w ramach CANDY. Zasady są proste. Zwycięzca zostanie wylosowany spośród osób, które zostawią komentarz pod tym postem. Osoby prowadzące blogi proszę o umieszczeniu u siebie informacji o candy razem z poniższym zdjęciem. Osoby które nie mają bloga, również mogą wziąć udział w zabawie. Będzie mi miło jeśli umieścicie info o candy na swoich profilach społecznościowych i dodacie mój blog do obserwowanych. Losowanie w pierwszy dzień wiosny:)


W tytule wspomniałam, o podwójnych urodzinach. A to dlatego, że dzisiaj świętuje również mój ukochany mąż.


Nie ma żartów - trzy dychy na karku :))) Adasiu, sto lat! Z jedną babą oczywiście;)
Jak urodziny, to musi być tort. Na razie wirtualny.


Miłego dnia!
Marta

czwartek, 9 lutego 2012

Tyle słońca w całym mieście

Taka pogoda jak wczoraj sprawia, że ostatecznie jakoś toleruję zimę. Dużo słońca i zdecydowanie mniej mrozu. Nasza biała kuchnia wygląda w takie dni, jakby ktoś oświetlał ją wielkim reflektorem.


Tęsknię już za wiosną i chyba dlatego w mieszkaniu pojawia się coraz więcej kolorowych dodatków. Dziś zbliżenie na kuchenne przydasie, które dostałam od przyjaciół. Młynki - wiadomo - niezbędne przy doprawianiu potraw. Mają dokładnie taki odcień drewna jak nasze kuchenne blaty. Niezły przypadek :)
Natomiast spodeczek, na którym się zadomowiły, przyjechał do nas aż z Barcelony. Na pierwszy rzut oka widać, czyją twórczością był inspirowany:)





Wam też życzę dużo słońca. Byle do wiosny ;)

Miłego dnia!
Marta

sobota, 4 lutego 2012

Na przekór zimie

Uwielbiam nasze mieszkanko za to, że jest takie jasne. W pogodne dni, jak dzisiaj, jest całe skąpane w promieniach słońca. I jakoś tak od razu robi się radośniej. Na dodatek dzisiaj odkryłam, że jakby zupełnie na przekór mrozom panującym na zewnątrz, do naszego mieszkania zaczęła się chyba powoli wpraszać wiosna.





Tulipany kupił Adam. Bez okazji. Dobrze jest czasem wysłać faceta na zakupy :)
Dzisiaj zobaczyłam, że z zimowego snu obudziły się także hortensje. Musiałam je zabrać z balkonu, żeby nie przemarzły, no i chyba dla odmiany trochę im przygrzało. Takie są skutki:



Ale to jeszcze nic. Od jakiegoś czasu jemy szczypiorek wyhodowany z cebul, którym zachciało się nagle puszczać zielone pędy. Dzisiaj natomiast stwierdziłam, że podobnie rzecz się ma z czosnkiem.




Skoro wszystko tak pięknie rośnie, postanowiłam pójść za ciosem i wysiałam rzeżuchę. Wiem, że niektórym kojarzy się ona tylko z Wielkanocą, ale tak sobie myślę, że przyda nam się trochę witaminek. No a poza tym będzie ozdobą kuchni.
Zwróćcie uwagę na ręcznie malowane podstawki to jajek. To prawdziwe kilkudziesięcioletnie okazy vintage. Oczywiście made by Cepelia :)





Chciałam Wam jeszcze przypomnieć, że nasze blogowe foto story trwa już prawie rok. Z tej okazji planuję oczywiście świętowanie i prezenty! Szczegóły na temat kolejnego candy lada dzień. Bądźcie czujni:)

Miłego dnia!
Marta

czwartek, 2 lutego 2012

Zgodnie z obietnicą

Staram się dotrzymywać słowa, a ponieważ obiecałam tutaj, że pokażę jeszcze kilka wiejsko-górskich widoczków, dzisiaj post z małą ilością gadania i dużą ilością zdjęć.




A teraz coś zupełnie obłędnego. Widzieliście kiedyś taką skrzynkę na listy?!



Przy każdej chałupie są studnie i żurawie. Wciąż w użyciu :)




W Nowicy żyją zgodnie wyznawcy wielu religii: greko-katolicy, rzymo-katolicy, prawosławni, świadkowie jehowy, protestanci, a nawet buddyści. A wszyscy są chowani na jednym cmentarzu, koło cerkwi. Trochę to niesamowite w dzisiejszych czasach.


I jeszcze trochę zimowych klimatów






Powiem szczerze, że miło wrócić do tych zimowych zdjęć, siedząc w ciepełku pod kołdrą. Ale temperatura -20 w ciągu dnia, to już lekka przesada. Mam dość kataru, który zamarza w nosie. Dość tego, że wyglądam jak Eskimos, który założył na siebie wszystkie ubrania jakie ma. No zimy mam dość!
Macie jakieś sprawdzone sposoby na radzenie sobie z takim mrozem?

Ach, no i jeszcze jak zwykle chwila na autoreklamę. Zapraszam TUTAJ - tym razem coś o karnawałowych imprezach:)

Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...