niedziela, 14 lutego 2016

Drzwi nr 56 i coś jeszcze

Są takie miasta, do których lubię wracać i które zawsze pozytywnie mnie nastrajają. Jednym z nich jest Wrocław. Więcej o tym, co mi się tam podoba, napiszę już wkrótce w jednym z kolejnych postów. A dzisiaj mam dla Was piękne drzwi sfotografowane w zabytkowej części miasta. Podobają mi się, bo łączą różne elementy, które lubię: cegłę, rzeźbiony kamienny portal i kolorowe, drewniane skrzydło. Do tego kuta klamka i białe obramowanie, które pięknie uwydatnia wszystkie elementy. Niby dużo tych rożnych dekoracji, ale ładnie się ze sobą komponują.

Wrocław / Polska


We Wrocławiu zrobiłam również poniższe zdjęcie. Szłam sobie ulicą, trochę rozglądałam się na boki, trochę patrzyłam pod nogi. Gdy nagle coś mnie tknęło, żeby spojrzeć w niebo. I zobaczyłam taki oto obrazek. Dziś wszyscy gadają o miłości więc ja postanowiłam podzielić się z Wami tą właśnie fotką. Bo ja tu widzę miłość, zdecydowanie :)


Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta

sobota, 13 lutego 2016

Śniadanie do łóżka

Chyba nikt nie lubi okruchów w łóżku, ale czy znacie kogoś, kto byłby niezadowolony ze śniadania podanego do łóżka przez kochaną osobę? Zwłaszcza, że raczej nie zdarza się to często ;) 
Zwykle rano śpieszymy się do pracy i nie mamy czasu na takie przyjemności. Choć przyznaję, że jestem szczęściarą, bo codziennie, gdy wstaję (mocno nieprzytomna), czeka na mnie w jadalni świeżo zaparzona kawa. A czasem, gdy poranek jest szczególnie ciężki i zupełnie nie mogę się obudzić, mężulek wręcza mi kubek z kawą w dłoń zanim wstanę. Wtedy nie mam wyjścia, muszę zacząć szerzej otwierać oczy i pilnować, żeby nie zalać łóżka. Jak do tej pory pościel ucierpiała tylko dwa razy:)

Ale jutro jest niedziela. Nigdzie się nie spieszymy. I na dodatek są walentynki. Nigdy nie obchodzimy jakoś specjalnie tego święta (chyba, że uznamy, że kwiaty, które Adam dzisiaj przyniósł, to zwykły falstart), ale może to dobra okazja, żeby miło zacząć dzień pięknym śniadaniem.

Postanowiłam poszukać jakiś inspiracji i powiem Wam, że nie było łatwo. Wszędzie tylko czekoladowe serduszka, różowe ciasteczka, truskawkowe dekoracje. Ale kilka śniadaniowych pomysłów udało mi się znaleźć. Serduszek nie udało się uniknąć, ale obiecuję, że nie będzie czekolady;) 
  • Wielbicielom słodkich śniadań proponuję gofry lub pankejki z ulubionymi dodatkami. 
  • Tradycjonalistów zapraszam na tosty lub kanapkę z jajkiem sadzonym. 
  • Jeśli lubicie eksperymentować, to pewnie spodoba Wam się foccacia z pomidorkami cherry i serduszka z ciasta francuskiego z pesto lub pomidorami.
  • Dbający o linię  docenią owocową sałatkę, zdrowy smoothie lub lekką sałatkę z dodatkiem w postaci serduszkowych pomidorków.
To co wybieracie?


środa, 10 lutego 2016

Stojak na kwiaty, wersja 2.0.

Jeszcze niedawno na hasło: stojak na kwiaty przechodziły mnie dreszcze. Od razu miałam przed oczami okropne prl-owskie regaliki, stołeczki i wieszane na ścianie półko-kosze. Te cuda były plecione zwykle z jakiejś wikliny, czy czegoś w tym stylu. Kojarzycie? Pamiętam je z dzieciństwa. Nigdy mi się nie podobały. W sumie to nie wiem skąd ta niechęć, bo w moim domu rodzinnym, który zawsze był (i nadal jest) pełen kwiatów, nigdy takiego mebelka nie było. Nie było też żyłek rozwieszonych pod sufitem i listewkowych kratek na ścianach, po których pięły się zielone pędy oraz innych obowiązkowych elementów dekoracyjnych domowej dżungli lat 80-tych. Ale widywałam je w domach koleżanek i jakoś utkwiły mi w pamięci. A w latach 90-tych było jeszcze gorzej, bo mieszkania znajomych zostały opanowane przez stojaki kute, w rozmaitych, dziwnych kształtach, z ozdobnymi zawijasami, metalowymi listkami i tego typu pierdołami, brr...

Na szczęście ostatnio moje wyobrażenie o stojakach na kwiaty zostało trochę odczarowane. Wszystko za sprawą nurtu urban jungle. Powróciła moda na zieleń we wnętrzach i rośliny znowu na dobre zadomowiły się w naszych mieszkaniach. A wraz z nimi nadeszła nowa era kwiatowych mebli. Jak wiecie lubię proste formy, dlatego bardzo spodobały mi się te drewniane i metalowe stojaki na donice. Cienkie, smukłe nóżki, żadnych zbędnych elementów dekoracyjnych - idealne do wyeksponowania urody roślin i na dodatek pasują do każdego wnętrza. Sami zobaczcie:


poniedziałek, 8 lutego 2016

Drzwi nr 55 i bonus

Elegancka, biała kamienica, ogromne białe drzwi, ozdobne kute ornamenty wyglądające jak delikatna koronka... jakoś kojarzy mi się to wszystko z suknią panny młodej z czasów naszych prababek. Wspaniałe są te drzwi i właściwie wystarczyłoby je porządnie umyć, żeby znów zachwycały spacerowiczów, którzy postanowili przysiąść naprzeciwko, na ławeczce przed wejściem do zamku.

Maribor / Słowenia


Jako bonus mam dla Was dzisiaj jeszcze kilka zdjęć ciekawych klamek z Mariboru. W Słowenii takie klamki zachowały się w bardzo wielu kamienicach. Spotykałam je właściwie na każdym kroku. Jakoś nikt nie wpada na pomysł, żeby wymieniać je na bardziej solidne, nowoczesne i pancerne. 


Więcej o cyklu przeczytacie tutaj.

Miłego dnia!
Marta

czwartek, 4 lutego 2016

Bloggers baby shower, czyli gdzie zamieszka Roma

Jestem towarzyska. Jestem gadułą. Jestem kobietą. Te trzy fakty na pewno są wystarczającym wyjaśnieniem, dlaczego tak bardzo lubię spotkać się z fajnymi babkami, rozmawiać przez wiele godzin na mniej i bardziej poważne tematy, dzielić się doświadczeniami, śmiać do łez, itd. Każda okazja do tego typu spotkań jest dobra. A jeśli pretekstem jest świętowanie oczekiwanych narodzin nowego Małego Człowieka i to w gronie blogerek, z którymi od dawna się znam i lubię, to już pełnia szczęścia :)

Ostatni weekend spędziłam na Bloggers baby shower u Lu z Enjoy your Home w znakomitym towarzystwie dziewczyn z całej Polski: Anicji, Agi, Gu, Oli, Jagody, Izy, Karoliny i Beaty. Dziewczyny, dziękuję, że niektórym z Was chciało się jechać taki kawał. Było super! Nie umiem streścić w kilku zdaniach tych wspólnych dwóch dni więc skupię się na temacie wnętrzarskim ;)

Ludmiła mieszka w najpiękniejszej kawalerce jaką kiedykolwiek widziałam. Biała podłoga, meble vintage, pastelowe dodatki - klimacik nie do podrobienia. Ta dziewczyna ma masę pozytywnej energii, którą umie zarażać jak nikt inny. Nic więc dziwnego, że kącik, który przygotowała dla swojej córeczki - Romy, jest taki kolorowy. Przecież żaden ponurak nie stworzyłby tak pięknego, jasnego, eklektycznego i barwnego pokoju dziecinnego. I to raptem na kilku metrach kwadratowych! Zresztą sami zobaczcie.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...