wtorek, 11 marca 2014

Wiosenne akcenty z disco w tle

Co jakiś czas przychodzą mi do głowy różne przewrotne tytuły postów. Część z nich publikuję, a część zachowuję dla siebie uznając, że może jednak nie wszyscy zrozumieją moje sarkastyczno - ironiczne poczucie humoru. Dziś na warsztat wzięłam słowo 'akcent'. Niby takie niewinne słówko, a jak wrzucić je w wyszukiwarkę, to okazuje się, że 3/4 trafień dotyczy pewnego zespołu disco polo. Załamałam się z lekka, bo bardzo nie po drodze mi z tym nurtem muzycznym, ale po przeczytaniu tytułów piosenek uznałam, że fantastycznie byłoby być królową nocy, tańczącą w deszczu, itp. I te fryzury wokalisty - krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie - no sam sex ;))))
Ale dobra, żarty na bok. Tytuł nudny, bo po pobieżnym prześledzeniu twórczości zespołu poczułam, że prostują mi się zwoje na mózgu i nic ciekawego nie byłam już w stanie wymyślić.

Pokazałam ostatnio kawałek mojego wiosennego salonu. Napisałam, że zmieniłam nieco durnostojki na półce, a potem uświadomiłam sobie, że wcale zdjęć tej półki nie opublikowałam. No to nadrabiam. Chciałam, żeby było wiosennie, stąd zielone butle, kwiatki, ptaszki i świeczki w kolorze poduszek i tulipanów. No i obowiązkowo rower, bo chyba już pora zacząć sezon. Odkurzyliście już swoje rowery? A może jeździcie cały rok niezależnie od pogody, tak jak mój chłop?





Już od dawna szukałam takiego wazonika na cebulki z zamiarem hodowania w nim hiacyntów. Jakoś nigdzie nie mogłam trafić, aż w końcu zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce w ulubionej klamociarni. Okazuje się, że nie tylko kwiat, ale również korzenie mogą być bardzo dekoracyjne.

Miłego dnia!
Marta

sobota, 8 marca 2014

Motto na dziś

Krótko, ale treściwie z okazji Dnia Kobiet ;)


Wszystkiego dobrego Dziewczyny :)

Miłego dnia!
Marta

piątek, 7 marca 2014

Wiosenne odliczanie

Wiosnę w mieszkaniu przyzywam zawsze w ten sam sposób - kolorami. Obowiązkowe są kwiaty w ilościach hurtowych, zmiana dekoracji na półkach, wymiana poduszek na kanapie, itp. W salonie już przeszło tornado zmian i jest gotowy na nową porę roku. Króluje tu róż i błękit z dodatkiem zieleni i szarości. 
Zaszalałam z ogromnym bukietem tulipanów i raczej nierozsądną ilością hiacyntów. Pewnie jak wszystkie zakwitną, to od zapachu nie da się wytrzymać;) Mężulek od tygodnia siedzi w słowackich Tatrach na obozie wspinaczkowym więc w kwiaty musiałam zaopatrzyć się sama. I nie żałowałam sobie. Przecież mi też się należy coś miłego od życia!






Ciekawa jestem, jakie są Wasze sposoby na zaproszenie wiosny do domu?

Miłego dnia!
Marta

wtorek, 4 marca 2014

Into the wild

Oj, troszkę mnie tu nie było. Wszystko przez urlopowe lenistwo i lekkie oderwanie od rzeczywistości. Większość z Was pewnie już się zorientowała, że konformizm to raczej nie jest słowo, które mogłoby nas określić. Dotyczy to również wyboru miejsc wypoczynku. Tym sposobem zamiast smażyć tyłek na zatłoczone egipskiej plaży lub oddawać się w ręce tajskich masażystek, znowu wylądowaliśmy w górskiej dziczy. Padło na Beskid Sądecki i schronisko na Hali Łabowskiej. Cudowne miejsce! Byliśmy jedynymi gośćmi. Wyobraźcie to sobie - my, pan prowadzący schronisko, trzy psy, trzy koty i góry dookoła :)
Udało nam się załapać na ostatnie dwa dni zimy, a potem już tylko wiosna, słońce, śpiew ptaków i piękne widoki. Pogoda idealna na dalekie wycieczki pustymi szlakami. Przez ten czas spotkaliśmy zaledwie kilka osób, ale las z całą pewnością nie był pusty. Sądząc po ilości przeróżnych tropów pozostawionych na śniegu, mieszkają tam całe stada jelonków, zajączków, a przypuszczam, że i wilki by się znalazły.
Niesamowicie było patrzeć, jak na naszych oczach w ciągu kilkudziesięciu godzin zmieniły się pory roku. Z magicznej, mglistej krainy królowej zimy wskoczyliśmy w środek lata i opalaliśmy się na górskiej łące ;) Gdy wyjeżdżaliśmy po śniegu nie było już śladu, a termos z gorącą herbatą poszedł w odstawkę.
Zrobiłam prawie pół tysiąca zdjęć, ale nie martwcie się, nie pokażę tu wszystkich. Będzie tylko malutka fotorelacja:















Jedna z zabawnych rzeczy w schronisku, to brak prądu. Jest on tylko przed dwie godziny wieczorem, o ile pan włączy agregat. Czasem włączał, czasem nie i wiecie co - było mi z tym cudownie. Zero maili, zero okropnych newsów ze świata. Ale niestety również zero lektury blogów. Dziś wieczorem zamierzam nadrobić. Coś ważnego mnie ominęło?

Tradycyjnie spędziliśmy też trochę czasu w Krakowie, ale o tym może innym razem.

Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...