sobota, 6 lipca 2013

Nie szkodzi, że upały

Jedni goście niedawno wyszli, kolejni zaraz przyjdą. Jak zwykle nadrabiam w weekend towarzyskie zaległości :) Wpadam więc na szybko, żeby podzielić się fotkami z dzisiejszego dnia. Kwiatki kwitną, kawa rozsiewa fantastyczny aromat, a krucha tarta z letnimi owocami smakuje obłędnie. Czy może być lepiej?





Poszły dziś w ruch moje skorupy i zrobiłam hurtową ilość "kawowych" zdjęć. Już wkrótce będziecie je mogli obejrzeć na fejsbukowym profilu MOJO coffee. Szykuje się też niespodzianka na blogu więc wszystkich kawowych smakoszy zapraszam do uważnego śledzenia fotostworów

A teraz zmykam szykować orzeźwiające napoje, żeby mieć czym chłodzić gości w ten upał ;)

Miłego dnia!
Marta

sobota, 29 czerwca 2013

Nurkowanie bez wody ;)

Stało się. Nie sądziłam, że to kiedyś nastąpi, ale jednak się stało... Zostałam nurkiem śmietnikowym. 
Ale po kolei. 
Jak wiadomo, w naszej mlekiem i miodem płynącej krainie szczęśliwości wszelakiej, ktoś postanowił zrobić śmieciową rewolucję. Nasza spółdzielnia, zatroskana o przyszłe dobro mieszkańców (którzy w większości mentalnie żyją jeszcze niestety w Austro-węgrzech i nie ogarniają tak skomplikowanych czynności jak  sprzątanie po swoich psach lub segregacja śmieci) postanowiła namówić ich do wielkiego sprzątania w imię mniejszych wydatków za wywóz śmieci w przyszłości i zrobiła osiedlową akcję wywozu gabarytów. Ruszyli więc sąsiedzi do piwnic i szybciutko zapełnili ustawione w ilościach hurtowych kontenery. 
Reszty historii łatwo się domyślić. Niechcący zajrzałam do pojemnika ustawionego pod naszym blokiem. A jak zajrzałam, to wyłowiłam gąsior na wino. A potem drugi. A potem zajrzałam do kilku kolejnych kontenerów pod innymi blokami :) A potem było mi już trochę wstyd i kilka kolejnych odpuściłam, czego - przyznaję - żałuję ;)


 Gąsiory zamieszkały sobie póki co w sypialni. Dołączyła do nich grafika z hasłem love is spoken here i piękny storczyk, którego wczoraj dostałam. Postanowiłam uwiecznić go na zdjęciu, ponieważ mam wątpliwy dar uśmiercania tych kwiatów i sądzę, że wkrótce będzie to po nim jedyny ślad.
Na półce możecie też dostrzec gliniany domek. Ma on dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Mieszkałam przez jakiś czas we Francji, gdzie pracowałam jako wolontariuszka z dzieciakami niepełnosprawnymi intelektualnie. Był to dla mnie niesamowity czas, pełen przygód, nauki i nowych znajomości z ludźmi z całego świata. Mieszkałam w pięknym miejscu, na poddaszu malutkiego pałacyku, jakich wiele nad Loarą. I właśnie ten pałacyk dzieciaki postanowiły ulepić dla mnie i podarować na pamiątkę w dniu mojego wyjazdu. Widać moje wykuszowe okno :)



A butli mam już taki zbiór, że chyba najwyższa pora wziąć się za robienie nalewek, a nie tylko dekorowanie i dekorowanie :)

Miłego dnia!
Marta

piątek, 28 czerwca 2013

Miętowe orzeźwienie

Mój balkon tonie w kwiatach i ziołach. Na dodatek przywiozłam sobie ostatnio z Jury sporo różnych porostów i dzikich roślinek. Myślę, że kilka ogródków mogłabym tą zieleniną obdzielić. Zioła bardzo się rozrosły i wszystkie po kolei zaczęły kwitnąć: mięta, bazylia, oregano, tymianek, lawenda...itd. Mięta jest ogromna więc bez stresu ją co chwila ciacham. Używam jej między innymi do robienia orzeźwiających napojów, którymi raczę się wieczorami. Świetnie smakują pite z bardzo starych, grawerowanych szklanek. Tylko równie stylowego dzbanka póki co mi brakuje. Może gdzieś, kiedyś upoluję coś pasującego do kompletu.





Miłego dnia!
Marta

środa, 26 czerwca 2013

Na niepogodę

Lato przyszło z przytupem, dało czadu upałami i burzami i chyba się zmęczyło, bo dziś u mnie pogoda pod zdechłym Azorkiem. Trzeba sobie jakoś radzić z tą ponurą i deszczową aurą - najlepiej stosując argumenty nie do zbicia, czyli kulinarne ;)


Propozycja na dziś to zapiekanka z bakłażanów i ziemniaków z ziołami. 
Wykonanie jest (jak zwykle u mnie) dziecinnie proste. Wystarczy bakłażana i ziemniaki pokroić w dosyć cienkie plastry i poukładać naprzemiennie w naczyniu. Całość odrobinę posoliłam i skropiłam oliwą. Dodałam kilka ząbków czosnku i dużą ilość świeżego tymianku i rozmarynu. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika na ok. pół godziny. Pod koniec pieczenia posypałam startym serem i zapiekłam na opcji grill aż do lekkiego zrumienienia. Wyszło tak pysznie, że nie zdążyłam zdjęć zrobić przed pożarciem :)
Jeśli ktoś woli bardziej wyraziste smaki, można dołożyć kilka plastrów cebuli i użyć koziego sera.


A jak kulinarne ekscesy nie pomogą w radzeniu sobie z deszczową pogodą, polecam oglądanie letnich zdjęć, najlepiej takich z kwiatkami i biedroneczkami;)

Smacznego i miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...