środa, 8 sierpnia 2012

Każdy ma jakiegoś bzika...

Wróciliśmy cali i zdrowi, nie licząc obolałych mięśni i ogromnej ilości siniaków i zadrapań. Tak się kończy wspinaczka na najtrudniejszych szklakach Tatr, ale warto było! Powoli ogarniamy się po wyjeździe. Jak uporządkuję zdjęcia, to na pewno coś niecoś wam pokażę i opowiem. Ale to jeszcze chwilę potrwa.

A w międzyczasie przyznam się do bzika, który ostatnio bardzo się ujawnia i nie mogę go jakoś okiełznać. To chyba przez te wyprzedaże. Ów bzik, to miseczki. Co chwila trafiam na takie, którym nie mogę się oprzeć i kupuję, kupuję...:)
Te ceramiczne, widoczne na zdjęciach poniżej, urzekły mnie kolorem i wzorkiem. Kupiłam je w TK Maxx. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że miseczki stały sobie w dziale z artykułami dla zwierząt, a na naklejce było napisane, że to miski na kocie żarcie;) Do tej pory zawsze omijałam ten regał, bo żaden zwierzak z nami nie mieszka, ale coś mnie tknęło i dzięki temu te dwie ślicznotki wpadły w moje ręce.



W jednym z wcześniejszych postów pisałam, że suszę płatki dzikiej róży. Teraz już widać w jakim celu. Wykorzystuje je m.in. do mieszanek herbat. Tutaj dodałam również suszone płatki chabrów. Płatki mieszam z listkami czarnej lub zielonej herbaty. Nadają jej wspaniały zapach i smak. Aromaty doskonale sprawdzają się w jesienne i zimowe wieczory, dając wspomnienie lata.
Zamierzam również, wzorem Marokańczyków, przygotować sobie w tym roku mieszankę zielonej herbaty z miętą. Bardzo zasmakowało mi to połączenie, a ponieważ krzak mięty rosnący na moim balkonie ma już ok. metr wysokości, pora zabrać się za ścinanie, suszenie i mieszanie.





Za oknem zaczynają się kłębić wielkie, ciemne chmury więc lecę na zakupy zanim zacznie się ulewa. A potem (kiedy rozpakuję do końca plecak i rozwieszę kolejne pranie) zamierzam zabrać się za nadrabianie lektury blogów. W końcu mam jeszcze urlop i trochę lenistwa i przyjemności też mi się należy!

Miłego dnia!
Marta

piątek, 27 lipca 2012

Ładowanie akumulatorów

Dzisiaj cały dzień odliczam godziny do urlopu. Zostało jeszcze pół. Próbuję zdążyć pozamykać w pracy wszystkie sprawy. Przekazać to co ważne. Uporządkować to co mniej ważne. Jeszcze tylko lista rzeczy, których trzeba dopilnować podczas mojej nieobecności i wreszcie wolne! Zasłużone w pełni dwa tygodnie odpoczynku od komputera, telefonu, dokumentów, projektów, itp. 

Plan wyjazdu - oczywiście góry! A to niespodzianka ;))) Może tym razem będzie mniej śniegu ;)
Wyjeżdżamy wieczorem, a ja oczywiście niespakowana. Muszę jakoś tak upchnąć plecak, żeby dało się z nim łazić. Odkładam to od trzech dni, bo wciąż nie mam pomysłu jak ograniczyć liczbę i wagę niezbędnych gratów. Kosmetyków nigdy jakoś specjalnie dużo ze sobą nie wożę (a może tylko tak mi się zdaje), ale selekcja ciuchów, to już problem. No bo jak można na tydzień zabrać jedną parę długich spodni?! Zwłaszcza, że prognozy przewidują deszcze? I które wybrać? 


 Dobrze byłoby jeszcze zdążyć zaserwować sobie jakiś peeling i hennę na rzęsy, żeby jako tako wyglądać, mimo spania na podłodze w schronisku. W przeciwnym wypadku, jedyne zdjęcia, które będą się nadawały do pokazania szerszemu gronu odbiorców, będą przedstawiać krajobrazy i brykające kozice górskie. Oczywiście o ile da się zrobić jakieś zdjęcia, bo po pierwsze ma padać deszcz, a po drugie zabieramy inny obiektyw, który również mam tendencję do zacinania się.

Obawiam się, że to będzie bardzo trudny wieczór i tylko mam nadzieję, że mój mąż jak zwykle wykaże się wyrozumiałością i jakoś to przetrwa. Bo głupio by było, gdyby odechciało mu się ze mną jechać ;)

Miłego dnia!
Marta

niedziela, 22 lipca 2012

Czarne, białe, bum:)

Na początku chciałam zapewnić, że przy tworzeniu tego posta żadna zakonnica nie spadła ze schodów i nie ucierpiała :) Tytuł nawiązuje raczej do kolorystyki dzisiejszej mini sesji rumiankowej. Białe kwiaty, czarna ściana w roli kontrastowego tła i bum, czyli piękna, stara butelka.









 Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...