O zeszłym tygodniu chciałabym zapomnieć. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak przemęczona, niewyspana i zestresowana. Na szczęście było, minęło. Teraz mam tydzień wolnego, żeby się zregenerować.
Zaczęłam od wizyty u teściów i relaksującego spaceru po lesie. Uwielbiam las wiosną. I nawet nie przeszkadzał mi kropiący deszcz. Wreszcie mogłam odetchnąć świeżym powietrzem, popatrzeć na dziką przyrodę, wędrować nigdzie się nie spiesząc. Zebrałam bukiet białych i żółtych zawilców, które jak się później okazało są pod ochroną. Do głowy by mi to nie przyszło, bo panoszą się całymi dywanami jak chwasty. Ale teściowa kazała mi je szczelnie schować, żeby nikt mnie z tymi kwiatami nie przydybał. Zawsze wiedziałam, że mnie kiedyś przymkną za to znoszenie różnego rodzaju zielska do domu, ale udało się... jeszcze nie tym razem ;)
Szykujecie się do majówki? Wyjeżdżacie? A może już gdzieś łapiecie słonko i ładujecie akumulatory?
Miłego dnia!
Marta

