wtorek, 22 maja 2012

Zrobione na czarno

Zapraszam was do lektury mojego kolejnego artykułu zamieszczonego na portalu zwierciadło.pl
Tym razem rzecz dotyczy wykorzystania farby tablicówki.
Jak może pamiętacie, planowaliśmy pomalować nią jedną ze ścian w naszej kuchni, ale okazało się, że to miejsce jest zbyt mało wyeksponowane. W związku z tym ciągle szukam pomysłu na wykorzystanie czarnej farby w inny sposób. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule, a poniżej wrzucam trochę zgromadzonych inspiracji.

Ściany:



Drzwi:


Meble:


Tablice:

Pojemniki:


I pewnie znalazłoby się jeszcze ze 100 innych zastosowań. Sama nie wiem na co się zdecydować. Macie jakieś typy? Jedno jest pewne. Pokoju dziecięcego póki co nie urządzamy więc miejsce na dziecinną twórczość nie jest nam potrzebne;)

Miłego dnia!
Marta


poniedziałek, 21 maja 2012

Małe górki i duże góry, czyli wspomnienie majówki

Internetu nadal w domu nie mamy, ale wkrótce mamy mieć. Umowa podpisana. Monter umówiony. W przyszłym tygodniu powinno hulać. Posty ustawiły się już w kolejce w oczekiwaniu na publikację. Nie wiem kiedy uda mi się nadrobić opóźnienie, ale liczę na to, że już niedługo:)
Dzisiejszy upalny i słoneczny dzień doskonale nadaje się na wspomnienie majówki. A przynajmniej jej pierwszej połowy. Spędziliśmy wtedy kilka wspaniałych, leniwych dni w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Niektórzy się wspinali, inni wylegiwali z książką lub chodzili na spacery fotografując okolicę. A okolica była naprawdę piękna. Uwaga, ostrzegam, że dzisiaj będzie dużo zdjęć.






Adam dzielnie się wspinał, ale nie brakowało też miłośników podniebnych wrażeń. Dla każdego coś miłego!




Jura przywitała nas cudowną pogodą i wspaniałą wiosenną przyrodą. Faktura skał przyciągała wzrok. Znalazłam nawet taką z dziurą w kształcie serca :)














Drugą połowę tygodnia spędziliśmy w moich ukochanych Tatrach. Tutaj pogoda już nas tak bardzo nie rozpieszczała. Pierwszego dnia naszą wyprawę skróciła straszna burza, która skutecznie zgoniła nas z gór. Pioruny waliły jak oszalałe, a z nieba lał się deszcz i grad w postaci kryształów lodu (a nie białych kuleczek, jak to zwykle bywa). Jak w górach burza, znaczy, że trzeba spier..., znaczy uciekać. Ale mijali nas ludzie którzy, gdy my braliśmy nogi za pas, twardo ruszali na szlak i parli do góry odziani jedynie w ceratkowe płaszczyki przeciwdeszczowe i trampki. Przyznam, że ekwipunek niektórych turystów nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Spotkaliśmy jednego dnia panienki zasuwające w śniegu po kolana w płóciennych balerinkach. To jest dopiero coś!
A dla wytrwałych kolejna porcja zdjęć.








Jak widać było trochę słońca, trochę deszczu i całkiem dużo śniegu. Ogólnie wyjazd zaliczamy do bardzo udanych i już nie możemy doczekać się kolejnego. Byleby Krupówki omijać szerokim łukiem ;)

Miłego dnia!
Marta

poniedziałek, 14 maja 2012

A tymczasem w sypialni

Niestety nadal nie mamy w domu internetu i wygląda na te, że ta sytuacja szybko się nie zmieni. Z tego powodu mniej mnie w blogowym świecie. Mamy już prawie połowę maja, a to dopiero drugi post w tym miesiącu.
Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się jakoś to nadrobić. A jeśli ktoś lubi moje pisanie, to lada dzień znów będzie mógł poczytać moje artykuły na portalu zwierciadło.pl
Zaległości mam nie tylko w pisaniu, ale również w pokazywaniu jak zmienia się nasze mieszkanie. Dlatego dzisiaj, zamiast zdjęć z majówki, będą fotki z sypialni.


Przybyły nam dwie półeczki nad komodą. Niby nic, a jakoś dużo było z nimi zachodu i długo trwało zanim zawisły w docelowym miejscu. Wreszcie ten kąt zaczął jako tako wyglądać.




Na półkach chwilowo znalazło się miejsce na ekspozycję kolejnych staroci, które mamy w domu. Tym razem w roli głównej wystąpiły zabytkowe już, ale wciąż sprawne aparaty fotograficzne. Aż mnie kusi, żeby któregoś dnia je wypróbować:)




Zenit jest super, ale popatrzcie na to cudeńko poniżej!


To nie wszystkie aparaty i obiektywy jakie mamy, ale chciałam Wam pokazać jeszcze inną fajną rzecz - światłomierz Leningrad ;) Tak samo jak aparaty, ma skórzany pokrowiec. I te czerwono-złote kolory, no bomba :)


Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się znowu tu zajrzeć i wrzucić kilka zdjęć w ramach wspomnień z majówkowych ekspedycji. A tymczasem wspomnienie początków wiosny:


Miłego dnia!
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...