sobota, 7 września 2013

Iść, ciągle iść w stronę słońca...

...taki był plan tegorocznego urlopu w Tatrach. Niestety jak wiadomo góry są humorzaste i nie zawsze odwzajemniają moją ślepą miłość. W zeszłym roku pod koniec sierpnia mieliśmy piękną pogodę i żywiliśmy niczym nieuzasadnioną nadzieję, że w tym roku też nam się poszczęści.
Totalnie zniechęceni coraz bardziej męczącym, tłumnym i kiczowatym klimatem Zakopanego postanowiliśmy w tym roku również zamieszkać w schronisku. Ponieważ polskie Tatry wysokie znamy prawie jak własną kieszeń, wybraliśmy tym razem schronisko w Dolinie Chochołowskiej. Daleko mu do klimatu Pięciu Stawów, ale na szczęście równie daleko do krupówkowego lansu, wszechobecnej chińskiej komerchy i walącej z każdej knajpy muzyki zwanej przez nas góralo-polo. Ważne, że kuchnia turystyczna jest, wrzątek darmo dają i można zajadać się kisielami zagryzanymi schroniskową szarlotką z polewą jagodową.



Pierwszego wycieczkowego dnia od rana było ciepło i świeciło piękne słońce. Zaliczyliśmy więc wyprawę na Ornak, z którego dane nam było zobaczyć trochę pięknych widoków. Góry zaczęły nabierać już jesiennych barw i wyglądają fantastycznie. W południe z pogodą było już gorzej, a pod wieczór chmury zasnuły całą okolicę. I już się nie podniosły przez kolejne dni. Na szczęście u nas nie padało, ale w wysokiej części Tatr lało bezlitośnie. Przekonaliśmy się o tym, gdy wieczorem do schroniska zaczęły się wtaczać przemoczone grupy turystów, którzy wszystko (!) mieli zapakowane w worki foliowe. Chyba obrabowali wcześniej jakąś hurtownię reklamówek ;) Może nie słyszeli o takim niedrogim wynalazku jak przeciwdeszczowy pokrowiec na plecak?




Kolejną wyprawę odbyliśmy w bardzo gęstej mgle. Musiałam nieźle zasuwać, bo jak Adam odszedł dalej niż na 20 metrów, to już go nie widziałam i można się było jedynie nawoływać. Na szczycie Wołoszyna na chwilę wyłoniły się sponad bezkresnego białego morza okoliczne, najwyższe szczyty, a potem pozostała nam już tylko wielogodzinna wspinaczka w chmurze. Zimno, mokro, ślisko, nieprzyjemnie. I jakby tego było mało, rozwinęło mi się chyba zapalenie ścięgna w nodze i ledwo mogłam iść. Zrobiliśmy najpiękniejszą widokową trasę w tej części Tatr i nie zobaczyliśmy nic ;(  Może to i lepiej, bo przynajmniej nie widziałam przepaści, w które łatwo było się w takich warunkach ześlizgnąć.


O, tam idziemy...




W pewnym momencie na chwilę przez chmurę zaczęło przeświecać słońce. Wyglądało to niesamowicie:


 



W związku z pogodą i stanem mojej nogi postanowiliśmy w połowie urlopu porzucić Tatry na rzecz Jury, która jak zwykle nas nie zawiodła. Było wspinanie, były rowery, były wygłupy na wielkiej piaskowej wydmie, było miłe towarzystwo i była pogoda. Urlop został uratowany ;)


Miłego dnia!
Marta

17 komentarzy:

  1. Jak ja kocham Tatry! Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. magiczne miejsce, jak go nie kochać?

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia
    Uwielbiam góry, a na szlakach tych co opisujesz jeszcze nie byliśmy więc fajnie, że o nich napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też ta część była nieznana, ale mogę z czystym sumieniem polecić ;)

      Usuń
  3. Zazdroszczę:) Może następne wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę Ci tego, bo Tatry to naprawdę niesamowite miejsce

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. dzięki, starałam się, żeby mimo pogody mieć coś do wspominania :)

      Usuń
  5. Ech...tez kocham Tatry niezmiernie i niezmiennie od lat... :) No a pogoda... Nigdy nie wiadomo, tym bardziej w gorach.. Ale wazne, ze Tatry byly i potem inne mile okolice i wrociliscie zadowoleni, no i z cudnymi zdjeciami... :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, ważne że Tatry były :) to obowiązkowy punkt urlopu, na który czekałam cały rok. Czuję niedosyt, ale może jeszcze jakiś przedłużony weekend wygospodaruję tej jesieni, żeby znowu tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  7. przepiękne widoki! :-)
    Mam nadzieję, że i mi pogoda dopisze, bo wybieram się na mini wypad w Tatry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie, życzę pięknej pogody i widoków i czekam niecierpliwie na Twoje zdjęcia!

      Usuń
  8. ale cudne zdjęcia i te krajobrazy! uwielbiam:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. o tak, krajobrazy niesamowite. Ale mam niedosyt i już marzę o kolejnej wyprawie w góry :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...