poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Małe a cieszy, czyli ziołowa biżuteria

Staram się nie zagracać mieszkania i ograniczać do minimum zakupy różnych niepraktycznych, zbierających kurz dekoracji i "przydasiów". Są jednak takie rzeczy, które sobie wymarzyłam i jestem w stanie polować na nie latami. I jakoś tak się składa, że zwykle, gdy się poddam i zrezygnuję z bezskutecznych poszukiwań, to właśnie wtedy niespodziewanie wpadają w moje ręce.

Kilka lat temu wymarzyłam sobie ceramiczne znaczniki do ziół. Dokładnie wiedziałam jak mają wyglądać. Chciałam prostych tabliczek wbijanych w ziemię z wytłoczonymi nazwami roślin i  ozdobionych tylko na czubku kolorowym szkliwem. Niby nic specjalnego, a jednak nie byłam w stanie nigdzie takich znaleźć i musiałam radzić sobie inaczej. Zaczęłam nawet molestować koleżankę, która prowadzi warsztaty ceramiczne, żeby mi takie zrobiła ;)

I nagle, tydzień temu moje marzenie się spełniło. Trafiłam przypadkiem na wyprzedaży na moje wymarzone znaczniki. Tabliczek jest niestety tylko 5 i brakuje mi jeszcze nazw kilku ziół, które rosną na moim parapecie, ale i tak bardzo się z nich cieszę. Tak się prezentują jako ozdoby mojego zielnika.







Mam nadzieję, że z czasem również te inne, większe marzenia wnętrzarskie uda mi się spełnić.

Miłego dnia!
Marta

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajne znaczniki, minimalistyczne i eleganckie. Piękną masz kolekcję ziół :)
    Pozdrawiam , Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bez świeżych ziół nie umiem gotować, dlatego zawsze mam bujny ziołowy ogródek ;)

      Usuń
  2. A gdzie taka cudna wyprzedaż?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Słodkie, prawda? Drobiazgi zdecydowanie mają znaczenie przy tworzeniu klimatu wnętrza.

      Usuń
  4. Bardzo oryginale! A najfajniejsze jest to, że udało Ci się spełnić swoje kolejne małe marzenie. :) Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Proste, a jednak eleganckie. Jak dla mnie mają w sobie to coś.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...