piątek, 15 czerwca 2018

Lublana - miasto smoków

W poprzednim wpisie obiecałam, że podzielę się z wami wrażeniami z moich nie za długich, ale dość licznych podróży. Myślę, że nie jesteście stereotypową Grażyną i Januszem wykupującymi wycieczkę co roku do tego samego hotelu w Egipcie i może moje posty będą dla was inspiracją przy wyborze kierunku wakacyjnych wypadów. A jeśli jednak Grażka i Janusz to wy, to może dzięki tym wirtualnym podróżom zachęcę was do zmiany nawyków i wyruszenia w miejsca, których jeszcze nie znacie? Albo sobie po prostu pozwiedzajcie ze mną wirtualnie i trochę "pocztówek" pooglądajcie ;)


Dziś zapraszam was na szybką wizytę w słoweńskiej stolicy - Lublanie. Kraj mały więc stolica też kameralna, ale za to charakterna. Byłam tam już dwa razy i mogłabym spokojnie wracać przynajmniej raz do roku. A oto  lista 10-ciu powodów, dlaczego to miasto mi się podoba:

1. ARCHITEKTURA
Obecny wygląd centrum Lublany  zawdzięcza przede wszystkim architektowi Jože Plečnikowi, który na początku zeszłego stulecia nie tylko zaprojektował tu wiele budynków, ale zaproponował całkiem nową koncepcję urbanistyczną miasta. Zamarzyła się facetowi druga Wenecja i przyznam, że nieźle mu to wyszło. Podoba mi się miks starych domków, architektury secesyjnej i modernistycznej. Spacerując wzdłuż kanałów, można podziwiać barokowe i neoklasycystyczne kamieniczki, a kawałek dalej bogato zdobione kamienice art deco. Tu liczy się detal. Nie brakuje stylowych latarni, donic z kwiatami, fontann, itp. Jest dużo placów. Widać, że to miasto zostało wymyślone dla pieszych, a nie dla samochodów.

2. MOSTY
Jedni wierzą w Święta Trójcę, inni w trójpodział władzy, a jeszcze inni w zasadę trójpodziału kompozycji. Jože Plečnik też uważał, że trójka ma w sobie "to coś" i zaprojektował Tromostovje, czyli potrójny most. Jest on usytuowany przy jednym z głównych placów zwanym Prešernov trg. (na zdjęciach poznacie go po motywie dużego słońca ułożonego z kostki brukowej), od którego najlepiej rozpocząć zwiedzanie Lublany. Ale to nie jedyny charakterystyczny most w mieście. Jest też Smoczy most, most Szewski i wiele innych. Idąc wzdłuż rzeki można podziwiać nie tylko mosty, ale również liczne kawiarenki, sklepiki i galerie, które tworzą atmosferę tego miejsca. Ostrzegam - jest romantycznie jak na reklamie prezerwatyw. A skoro o rzece mowa, to można zwiedzać miasto siedząc w łódce, lub pływając na Stand Up Paddle, czyli desce z wiosłem. Kto odważny, żeby spróbować?





3. ZIELEŃ
To miasto tonie w zieleni. Jest tu sporo parków i placyków na których rosną drzewa. Właściwie na każdej latarni wiszą kwiaty. Jest ogromna ilość klombów, donic, itp. Nic dziwnego, że Lublana otrzymała nagrodę najbardziej zielonego miasta w UE. Gdy będziecie mieli czas, to zachęcam, żebyście przespacerowali się też do parku Tivoli. To całkiem niedaleko od Starówki.

4. ROWERY
To przedsionek raju dla rowerzystów. Jest ich tu bardzo, bardzo dużo. I nic dziwnego, bo rowerzyści mogą wjechać w bardzo wiele miejsc, do których samochody nie mają wstępu. Zauważyłam, że kierowcy samochodów są bardziej uważni i zwracają uwagę na rowery, ale również rowerzyści zachowują się kulturalnie. Nie wymuszają pierwszeństwa, nie są królami na drodze i nie straszą pieszych ;) Cieszę się, że u nas coraz więcej osób wybiera ten środek lokomocji, ale musimy się jeszcze wiele nauczyć. Co ciekawe Lublana to miasto, w którym jest trochę mniejszych i większych wzniesień, a mimo to chętnych do wyrabiania dużej łydy nie brakuje ;) Turyści też mogą poczuć wiatr we włosach i komary na zębach np. wykupując rowerową wycieczkę po mieście, albo po prostu wypożyczając dwa kółka.






5. SMOKI
Kraków ma swojego Smoka Wawelskiego, Warszawa legendę o Bazyliszku, a co trzecie polskie miasteczko jakąś Dinolandię. Ale to wszystko pikuś. Bo Lublana smoka ma w herbie miasta. A taki motyw zobowiązuje, wiadomo. Tak więc znajdziemy w mieście wiele smoczych rzeźb. Są na mostach, w bramie zamkowej, przy fontannach, na szyldach. Ale jednocześnie nie atakują takim kiczowatym stadem jak krasnale we Wrocławiu. Nadal pozostają smaczkiem, za którym należy się porozglądać.

6. ZAMEK
W centrum miasta stoi góra, a na górze, a jakże, stoi zamek. Gdy dawno temu byłam pierwszy raz w Lublanie, zamek przedstawiał widok raczej marny. Coś jakby go właśnie Kmicic z kolubryny ostrzelał i sobie poszedł. Na szczęście kilka lat minęło i nastały dla zamku lepsze czasy. Nie nastawiajcie się jednak na żadne filcowe kapcie i zwiedzanie królewskich buduarów. Obecnie zamek to całkiem udane połączenie starych kamiennych murów z nowoczesną architekturą z betonu, stali i szkła. Wejście na dzieciniec zamku, na krużganki, z których widać panoramę miasta, do podziemi i do zamkowej restauracji jest bezpłatne. Za wejście na wieżę i do muzeum trzeba sypnąć groszem. Jeśli ktoś nie ma ochoty wdrapywać się na wzgórze zamkowe na własnych nogach, to może wjechać kolejką. Takie bajery.






dragon

7. STREET ART
Lublana ma artystyczną duszę. Czuje się to chodząc po mieście. I to zasługa nie tylko sklepików z rękodziełem i nowoczesnym designem, ale również licznych rzeźb, murali i instalacji artystycznych. W parku Tivoli, gdzie siedzibę ma Międzynarodowe Centrum Grafiki natrafiliśmy na bardzo dużą wystawę plenerową.W mieście istnieje również coś w rodzaju alternatywnego centrum kultury - Metelkova - do którego podobno warto wpadać na festiwale, koncerty, itp. My tam niestety nie dotarliśmy i na własne oczy nie widzieliśmy więc jak ktoś powie, że to kupa i nie ma czego polecać, to się wyprę ;).

8. JEDZENIE
Może jestem nieobiektywna, bo kocham wino i burki, ale w Lublanie można naprawdę dobrze zjeść. I nic dziwnego. Tu spotyka się kuchnia austro-węgierska, śródziemnomorska i bałkańska. Niezły miks. A do tego smaczne lokalne wina i piwa. Jedyne co może stanowić problem, to wybór, w której z licznych knajpek zająć stolik.







9.WSZYSTKO BLISKO
Niewątpliwą zaletą Lublany jest jej centralne położenie wewnątrz kraju. A że to kraj malutki, to wszędzie jest blisko. Autostrady umieli sobie wybudować więc w niecałą godzinkę można znaleźć się na spacerze w Bled, na wspinaczce w Alpach Julijskich, na degustacji win w Mariborze lub na kąpieli w morzu adriatyckim w Piranie.

10. ŁATWA SPRAWA
Lublana to bezpieczne miasto. Ludzie są mili. Młodsze pokolenie bez problemu porozumiewa się po angielsku. Ze starszym dogadacie się po polsku. To niesamowite jak bardzo nasze języki są podobne (uważajcie więc, gdy macie ochotę skomentować coś głośno na ulicy - lokalesi zrozumieją). Obowiązującą walutą jest euro. Ceny jak w Warszawie. Nie trzeba mieć wizy. No i dojazd jest całkiem niezły.To fajne miasto na weekendowy wypad.

dragon

Ciekawa jestem, czy ktoś z was był kiedyś w Lublanie. Jakie są wasze wrażenia? Może są jeszcze jakieś warte polecenia atrakcje, których zabrakło we wpisie? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Zrobiłam listę i wyszło mi, że na chwilę obecną materiału mam przynajmniej na 14 wpisów podróżniczych. Trochę dużo jak na kogoś, kto zaczyna rok kalendarzowy z 45 dniami urlopu, bo nie ma go kiedy wykorzystać ;) Tak sobie myślę, że to tylko pokazuje, jak intensywnie ostatnio żyłam. W pracy zakręcona jak słoik po ogórkach, po pracy - jak ruski termos. Ale ja uwielbiam zwiedzać świat, odwiedzać nowe miejsca, poznawać ludzi, próbować nowych smaków. Moja podróżnicza lista marzeń zamiast się kurczyć, ciągle rośnie ;) Taką intensywność to ja lubię. Wtedy - nawet gdy nogi odpadają a apka pokazuje wydreptane 40 tys. kroków - naprawdę wypoczywam. Choć leżaczkiem nad basenem też nie pogardzę ;)

Jeśli odwiedzacie mój blog głównie z powodu wnętrz, to nie lękajcie się. Oto niosę wam radość wielką, że lista pomysłów na wpisy wnętrzarsko-dekoratorskie jest co najmniej równie długa, jak na podróżnicze. Postaram się w najbliższym czasie przeplatać ze sobą te dwa główne wątki. Zdradzę wam też, że w notesie (tak, w tej kwestii pozostaję analogowa - bo ja po prostu kocham piękne zeszyty i notesy) pojawiły się pomysły na nowe cykle więc myślę, że będziecie zadowoleni.


Miłego dnia!
Marta

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...