środa, 4 listopada 2015

Słowenia cz. 2

Już prawie miesiąc minął od czasu, gdy opisałam na blogu pierwsze wrażenia z naszej wyprawy do Słowenii. Obiecałam wtedy, że pokażę więcej zdjęć, dlatego dzisiaj zabieram was na wirtualną wycieczkę do zupełnie innej części tego małego, ale przepięknego kraju. 

Poznawanie Słowenii rozpoczęliśmy od jej północno-wschodniej części. Zatrzymaliśmy się w Mariborze. To drugie co do wielkości miasto Słowenii stało się w 2012 roku europejską stolicą kultury. Słynie przede wszystkim z tego, że rośnie tu najstarsza winorośl na świecie i co roku wielkim świętem jest winobranie. Niestety ominęła nas ta impreza, bo odbywała się tydzień po naszym wyjeździe z miasta. Ciekawostką jest fakt, że jednym z elementów świętowania są wybory miss. Ale nie jest to typowy konkurs piękności, bo panny muszą wykazać się przede wszystkim wiedzą nt. uprawy winorośli i robienia wina. No cóż... pewnie domyślacie się jakie są efekty, gdy kryterium urody schodzi na dalszy plan. Ale może wystarczy wypić więcej wina i miss od razu wydają się piękniejsze ;)

Dla mnie Maribor to miasto kontrastów. Widać jego wielowiekowa historię. Są tu budowle pamiętające czasy średniowieczne, wspaniałe kamienice art deco, wątpliwej urody osiedla z lat 60-70-tych ubiegłego wieku, a między tym wszystkim plomby bardziej nowoczesnej architektury i murale. Duża część zabytków i starych kamienic jest pięknie odnowiona, ale zdarza się, że w dość turystycznym miejscu stoją w ciągu trzy domy, z których dwa skrajne są świeżo odremontowane, a ze środkowego wyrasta sobie całkiem śmiało spore drzewo. Dziwne to jakieś.
Maribor jest pięknie położony i bardzo zielony. Jest tu duży park, z którego wychodzi się na wzgórza z winnicami. Na szczycie każdego z okolicznych pagórków stoi mały kościółek lub kaplica ze strzelista wieżyczką (typowo słoweński widoczek). Miasto można też podziwiać niemalże z lotu ptaka, bo leży u podnóża wielkiej góry Pohorje - największego centrum sportów zimowych w Słowenii. Zachód słońca jaki oglądaliśmy z jej szczytu był naprawdę obłędny!






Okolice Mariboru słyną z produkcji wina, nie mogliśmy więc odmówić sobie wyprawy szlakiem winnic. Zwiedziliśmy przy okazji klimatyczne, średniowieczne miasteczka, między innymi Ptuj i Murską Sobotę. Dojechaliśmy również do Jeruzalem - maleńkiej miejscowości, z której roztacza się wspaniały widok na pagórki i winnice. W każda stronę, jak okiem sięgnął, widać równe rzędy winorośli. Byliśmy tam w czasie, gdy właśnie zaczynały się zbiory, mogliśmy więc podziwiać krzewy uginające się pod jędrnymi dojrzałymi gronami, a nawet coś skubnąć. Oczywiście najmilej delektować się widokami przy jednoczesnej degustacji efektów pracy tutejszych rolników. Niebo w gębie wynagrodziło mi nawet nieco pochmurną pogodę ;)







Trochę przydługi post mi wyszedł więc o Ljubljanie i Alpach Julijskich napiszę następnym razem. 
Jeśli chcecie wybrać się na urlop do Słowenii (polecam!) i macie jakieś pytania, to piszcie. Będe się dzielić tym co wiem.

Miłego dnia!
Marta

2 komentarze:

  1. Ojejku! Jak tam pięknie! Tak często jestem Chorwacji a nigdy nie myślałam, żeby zahaczyć o Słowenię... czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, to koniecznie zbocz trochę z kursu. Warto!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...