poniedziałek, 2 maja 2011

Żarło, żarło i zdechło...

i nie chodzi o żadnego zwierzaka, ale o nasz samochód. Odmówił współpracy w najmniej odpowiednim momencie, tuż przed majówką i przed końcem remontu:(
W tym tygodniu miało być cyklinowanie podłogi, ale nie mieliśmy czym dowieźć cykliniarki. Tak więc pan Zdzisław zdążył dokończyć wszystkie inne rzeczy: ściany zagruntowane i pomalowane, listwy przypodłogowe pobielone, itd. Jutro wyjeżdżamy i Pan Zdzisław dostał odpowiedzialne zadanie zorganizowania transportu machiny i wyszykowania podłogi przed naszym powrotem. Ostatecznie Adam podjął męską decyzję, żeby bielić i olejować. Ciekawa jestem, co z tego wyjdzie.

Przed świętami zamówiliśmy drewno do łazienki. Miało być do odbioru zaraz po świętach, ale tydzień się skończył, a wieści z DLH brak. No więc w tym tygodniu Adam postanowił sam do nich zadzwonić. Okazało się, że pan, którego numer dostaliśmy, jest właśnie na urlopie i był zaskoczony, że sprawa jeszcze nie załatwiona, bo "przecież przekazał ją kolegom". Koledzy oczywiście powiedzieli nam, że drewna nie ma i będą dzwonić, jak przyjedzie. Minęło kolejnych kilka dni i nie zadzwonili. Dzisiaj Adam przejeżdżał w tamtej okolicy i postanowił wstąpić i podpytać. I no i jak możecie się domyślić panowie okazali się trochę nieogarnięci. Najpierw stwierdzili, że drewna jeszcze nie ma. Poprzepraszali, poopowiadali o problemach organizacyjnych i kadrowych, a po jakiejś pół godzinie gadania okazało się, że blaty cudownie objawiły się w magazynie.
No i kolejną sprawę możemy wykreślić z listy rzeczy do załatwienia i spokojnie jechać na urlop. Należy nam się.


Dzisiaj nie będzie zdjęć z mieszkania. Pakujemy walizki i jedziemy odpocząć. Pogoda nie zapowiada się obiecująco, ale to nas nie odstrasza:) Mam nadzieję, że po powrocie będę mogła pokazać Wam nasze nowe podłogi.

Miłego dnia!
Marta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...