niedziela, 17 lipca 2016

Duma i uprzedzenie - czyli piknik u Jane Austen na BPM2

"Wyjdź poza swoją strefę komfortu" - mówią. "Nie ma rzeczy niemożliwych" - mówią. "Nie obawiaj się porażki, obawiaj się nie podjąć próby" - mówią. 

Starałam się pamiętać o tych mądrościach podczas Bloggers Photo Meeting 2, kiedy po szkoleniu teoretycznym z zasad fotografowania Iza zaczęła dzielić nas na zespoły tworzące stylizacje. Miały być trzy: romantyczna, kolorowe happy place i śródziemnomorskie marine. Po co nam te stylizacje? Żebyśmy mogły robić to, co lubimy najbardziej i żebyśmy stworzyły sobie bazę do ćwiczeń z fotografii. A po co mi te mądre myśli? Bo Iza wyszła z założenia, że utrudni nam zadanie i każda robiła stylizację zupełnie nie w swoim stylu. I myślę, że nie tylko ja powtarzałam sobie w głowie "keep calm and carry on"

Chyba nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że żaden z trzech stylów nie należy do moich ulubionych. W każdym czułabym się tak samo niepewnie. Kolory nie są moją mocną stroną. Pastele są za słodkie, a mocne barwy są... za mocne i zbyt barwne. Styl marine kojarzy mi się z muszelkami, kotwicami i żaglowcem w butelce stojącym na honorowym miejscu nad kominkiem. A styl romantyczny... no cóż, chyba jestem do niego zwyczajnie uprzedzona. Już w podstawówce byłam fanką Jagienki, która gdy siadała, to łupała orzechy. Natomiast eteryczna Danusia wkurzała mnie niemiłosiernie (dla tych, co nie czytali lektur: Krzyżacy - H. Sienkiewicz). A styl romantyczny przecież musi być delikatny i eteryczny, no nie? No i jak łatwo się domyślić właśnie z tą ostatnią stylizacją musiałam się zmierzyć. Na szczęście w bólu tworzenia i nadziei na pozytywny rezultat łączyły się ze mną Magda i Kasia. Co trzy głowy, to nie jedna. A Kasia tak się wczuła w klimat, że nawet zapozowała nam do zdjęć jako modelka :)



Poniżej możecie zobaczyć, co udało nam się wspólnie wymyślić. Postanowiłyśmy wykorzystać zacienione miejsce pod jabłonką do stworzenia sielskiego, dziewczęcego pikniku. No wiecie, dzbanuszki, kwiatuszki, świeczuszki. Starałyśmy się, żeby było mięciutko, delikatnie i kobieco. Tylko kanarka w ozdobnej klatce nam zabrakło, ale ja osobiście wolę, gdy ptaki fruwają wolno, więc jakoś to przebolałam. Przedstawicielem fauny był za to Guzik - pies zachowujący się jak kot - który zajął najlepszą miejscówę na hamaku i z lekką pogardą przyglądał się naszym poczynaniom.

Czas mijał, światło się zmieniało, a my pstrykałyśmy i pstrykałyśmy. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. I koniecznie dojedźcie do końca  wpisu, bo czeka tam niespodzianka!



















Jak się okazało stworzenie romantycznego pikniku to nie żadna fizyka kwantowa. Wydaje mi się nawet, że bohaterki książek Jane Austen dobrze by się tu czuły. Ja może nie pękałam z dumy, ale myślę, że dałyśmy radę. Aż chciałoby się powiedzieć "yes, we can!". Zwłaszcza, że do dyspozycji miałyśmy takie piękne przedmioty. 
Czego użyłyśmy?
- hamak, świece, lampiony, koce i wiklinowe kosze z Jysk
- tkaniny z Drecotton
- poduchy z Dekorujsam
- szklany słój/wazon z Decorolka
- dzbanki, kubeczki, serwetki z Ahoj home i Red Mug
- papierowe kule z Wiewiórka i spółka
- zioła z Baziółka
- sznur lampek od Cotton Ball Lights

I teraz czas na niespodziankę. Cotton Ball Lights przygotowało dla Was zniżkę na zakupy. 
Do końca sierpnia możecie kupić wybrany przez siebie sznur lampek ze zniżką 10%
Wystarczy, że użyjecie kodu: CBL

Zaglądajcie też do Beaty. Już wkrótce na jej blogu będą do zgarnięcia w konkursie lampki, które zdobiły drabinę podczas naszej leśnej kolacji

Ciekawa jestem, czy zdarza Wam się eksperymentować ze stylami, czy raczej trzymacie się jednej, ulubionej estetyki? Jak  tam z Waszą gotowością do podejmowania wyzwań i wychodzenia poza strefę komfortu?

Miłego dnia!
Marta

10 komentarzy:

  1. Bardzo udana stylizacja. Lubię również styl romantyczny w ogrodzie, nadaje takiej miękkości i sielskości. Często szyję romantyczne patchworki właśnie na tarasy, do ogrodów, na wieczorne pogaduchy....
    Guzik faktycznie jest czadowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, teraz widzę, że przydałby się nam tu któryś z twoich patchworków. byłby idealny do tej stylizacji.

      Usuń
  2. Jak na osoby, które "nie czują klimatu" ;) to wyszło Wam znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, jeszcze trochę poćwiczymy i nikt nas już nie zagnie w stylu romantycznym :)

      Usuń
  3. Piękna fotorelacja i stylizacja bardzo śliczna. Ja nie mam określonego stylu. Podoba mi się wiele, dlatego nie trzymam się jednego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie w domu też jest mocno eklektycznie, ale romantyzmu w takim wydaniu to raczej próżno szukać ;)

      Usuń
  4. Po prostu romantycznie, subtelnie, delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie jak z książki Jane Austen :) Bardzo podobają mi się takie lekkie aranżacje z jasnych różów, bieli i błekitów. Są takie dziewczęce i...urocze (chociaż nie lubię tego słowa). No i pieseł zajął najlepszą miejscówkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Guzik zdecydowanie umiał się odnaleźć w tej sytuacji

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...