poniedziałek, 9 maja 2016

Sezamie otwórz się, czyli wnętrzarskie skutki męskich pasji

Co jakiś czas śmiejemy się z Adamem, że zasługuje na T-shirt z napisem "Jestem mężem blogerki wnętrzarskiej. A jaka jest Twoja super moc?"

Ale wczoraj, gdy po raz kolejny potknęłam się o namiot rozstawiony na środku przedpokoju (do suszenia po majówce), pomyślałam sobie, że ja również powinnam mieć specjalną koszulkę. Dlaczego? Mój mąż ma wiele pasji. Właściwie bardzo mnie to cieszy, bo wolę gdy uprawia sport lub czyta książki, niż gdyby miał siedzieć w tym czasie z piwem przed telewizorem, ale…

Policzmy: wspinaczka letnia i zimowa, jazda na rowerze (a właściwie na różnych rowerach), bieganie maratonów, jazda na rolkach, rajdy przygodowe na orientację, pływanie… to mniej więcej główne pasje jeśli chodzi o sport. Do tego czytanie książek (TU możecie zobaczyć ile ich mamy, chociaż w kółko jakieś oddaję), grzebanie przy komputerach (tak, tak, tu też liczba mnoga), granie na gitarze (doliczcie miejsce na wzmacniacz). Na malowanie figurek na szczęście brakuje już ostatnio czasu (chwilo trwaj!), ale ciągle przechowujemy kilka armii mutantów, zestawy farbek i elementy do budowania makiet. Itd, itd…

A teraz pomyślcie ile gratów jest "niezbędnych” do realizowania tych pasji. I trzeba to wszystko gdzieś upchnąć. Szafki w przedpokoju i pojemniki pod łóżkiem to zdecydowanie za mało miejsca. I tak stopniowo, półka po półce, nasza szafa-staruszka z jadalni przeszła we władanie Adama. Zamieszkały w niej kilometry lin wspinaczkowych, części rowerowe, raki, czekany, bidony mapniki, kaski, i sto innych rzeczy. Jeśli więc ktoś myśli, że szafa w jadalni to miejsce na przechowywanie lnianych obrusów, haftowanych serwetek i kryształowych kieliszków, to u nas może się nie odnaleźć.

Czas na dowody. Na co dzień szaro-niebieska szafa wygląda dość niewinnie, ale gdy otworzy się wrota sezamu, oczom ukazują się liczne „skarby”.





A mi pozostaje do zagospodarowania biała komoda i ustawianie kwiatków. Nie jestem pewna, czy to sprawiedliwy podział przestrzeni ;)



Mój mąż ma jeszcze jeden rodzaj gratów, który zajmuje dużo miejsca. Są to różnego rodzaju wiertarki, śrubokręty, młotki, gwoździe, pędzle i inne, liczne tego typu pierdoły. Prawda jest taka, że nie mogę narzekać na kolekcjonowanie tego typu narzędzi, ponieważ pozwalają one na spełnianie niektórych moich wnętrzarskich zachcianek. Szkoda tylko, że zajmują 1/3 szafy w przedpokoju.

No przyznajcie sami - należy mi się jakaś koszulka z fajnym hasłem. Może powinnam ogłosić konkurs na odpowiedni slogan?

Miłego dnia!
Marta

21 komentarzy:

  1. hahahahaha...muszę pokazać to M! ale brawo za porządek, jestem pod wrażeniem :) Fajna z Was para, ciekawi i nietuzinkowi ludzie to i ciekawa zawartość szaf :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej mu tego nie pokazuj, bo będziesz potem musiała jakąś szafę zwolnić ;)

      Usuń
  2. Marta, czekałam na post :) Ja mogłabym pokazać swoje zbiory wszystkiego co potrzebne do realizowania moich pasji poupychane w szafkach i... po prostu wszędzie, ale nie wygląda to tak efektownie jak u Was. Co do narzędzi - kolekcja mojego męża też się rozrasta i też mnie to cieszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, u nas niestety te rzeczy też są wszędzie. Właściwie w każdym pokoju. Jedna szafa to za mało ;)

      Usuń
  3. Ha, niezła niespodzianka w tej szafie się kryje! No i ten porządek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek wymuszony koniecznością szybkiego odnajdowania gratów. Mój chłop miewa spontaniczne pomysły wyjazdowe i gdy trzeba się spakować w kwadrans, to jest szansa, że wszystko się znajdzie i trafi do plecaka.

      Usuń
  4. Hehe, a ja myślałam, że tylko mój mąż ma tak wiele pasji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze. Niech się nie nudzą panowie, żeby im jakieś głupoty do głowy nie przychodziły ;)

      Usuń
  5. No to faktycznie sporo tego - takiej zawartości błękitnej szafy nikt się nie spodziewał :) Mój mąż na szczęście swoje "skarby" trzyma w suterynie i garażu u swojej mamy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w piwnicy strach zostawić słoik dżemu więc wszystko (poza snowboardami, które trzymamy u moich rodziców)przechowujemy w mieszkaniu. I niestety poza niebieską szafą są jeszcze pojemniki pod łóżkiem, szafki w przedpokoju i szafka pod biurkiem w salonie cała wypchana elektroniką, dyskami, itp.

      Usuń
  6. O Mamo:))) Gratuluję pasji Adamowi! Porządek macie w tym wszystkim wzorowy - chylę czoła:) U nas podobnie z ilością sprzętów i pasji (motor, rower, wyklejanki z papieru, ostatnio statków kosmicznych) i kosmiczna ilość książek.. Tyle, że u nas jest 50 m2 piwnicy z przyległościami i garaż na narzędzia i mój M ma swój "gabinet".. Bardzo lubię oglądać Wasze mieszkanko i lubię czytać Twoje posty, chociaż rzadko zostawiam ślad:)) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy taki umowny "pokój nad garażem". Jest to mityczna przestrzeń. Zawsze, gdy Adam chce kupić coś o większych gabarytach, mówię mu, że się zgadzam, ale pod warunkiem, że będzie to trzymał w tym "męskim" pokoju. Problem polega na tym, że mieszkamy w bloku, garażu nie mamy, a co za tym idzie, pokój też pozostaje póki co w sferze marzeń.

      Usuń
  7. Ha :) pieknie zagospodarowania szafa! Ja od razu przy szukaniu mieszkania zwracałam uwagę na miejsce na schowki, oboje mamy tez tyle gratów związanych z pasjami, że nie było innej opcji, szafa to byłoby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj skasował się kawałek :) szafa to byłoby za mało. A narzędzia to kolekcjonujemy wspólnie na szczescie :)

      Usuń
    2. u nas szafa to też za mało:) są jeszcze szafki w przedpokoju, schowki pod łóżkiem, itp.

      Usuń
  8. /refreszing.pl/
    Hahah! Umarłam. Nie pokazuję nawet mojemu Mariuszowi.. Ja jemu zbudowałam skrzynię dwumetrową na balkon, by tam trzymał swoje wędkarskie szpargały. Jakby zobaczył, że inny facet ma swoje bambelotle w domu, zaraz musiałabym budować drugą do domu.. Ćsiii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, przypomniało mi się, że Adam ma też wielką skrzynię na balkonie :))) a oprócz tego wiszą tam jeszcze dwa rowery ;)

      Usuń
  9. No teraz to wygląda elegancko! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Serio!? Przecie to arcydzieło porządku i gospodarności miejsca :)
    Ja mojego ukochanego próbuję przeciągnąć na dobrą stronę mocy - ale jest ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek jest, bo inaczej ciężko byłoby się odnaleźć w tej mnogości sprzętów. Gorzej, że te graty zajmują sporą dwudrzwiową szafę w jadalni, szafki w przedpokoju, pojemniki pod łóżkiem i jeszcze w salonie trochę się tego znajdzie... wszędzie jego rzeczy ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...