wtorek, 18 października 2011

Od kuchni

Pan Zdzisław przyszedł dziś rano zanim wyszłam do pracy i od progu powitał mnie stwierdzeniem: "A pani znowu lata z tym aparatem!". No latam faktycznie, bo obiecałam zdjęcia kuchni pokazać, a jak wracam z pracy, to jest już ciemno i nie da się fotek zrobić. A dziś nadarzyła się okazja więc pstrykam. Uchwyciłam moment kiedy jeszcze słońce nie wpadało przez okno, bo normalnie świeci nam jak szalone cały dzień:)


Blaty musieliśmy zrobić na zamówienie, bo mają nietypowy wymiar. Są szersze niż normalnie, miejscami nawet dużo szersze:) Dodatkowo z tego samego drewna postanowiliśmy zrobić cokoły pod szafki. Ten pomysł powstał przez to, że urośliśmy tacy duzi (to pewnie dlatego, że w dzieciństwie lubiliśmy biegać po deszczu;)) i że blaty są wyżej niż standardy przewidują. Bo standard cokołów ma to do siebie, że jest jeden i nie da się kupić innego (czytaj: wyższego). Jednak nie ma tego złego...itd, bo dzięki temu pod szafkami mamy dużo dodatkowego miejsca, w którym ukryjemy za cokołami dodatkowe szuflady.



Tak się jakoś złożyło, że w kuchni rządzi IKEA. Szafki to oczywiście Ramsjo, ale mam wrażenie, że dzięki gałkom i drewnianym cokołom nabrały nieco bardziej indywidualnego charakteru.
Dzięki temu, że blat pod oknem jest taki szeroki, mogę spokojnie hodować na nim zioła, które rosną jak na jakiś sterydach (lepiej nie wiedzieć co jest w tej wodzie z kranu, którą je podlewam). Nie mamy jeszcze w kuchni ziołowej dżungli chyba tylko dlatego, że pożeramy świeże zioła w ilościach hurtowych.




Z przycinaniem i montowaniem blatów walczył Adam, dzielnie wycinając wszystkie dziury, dopasowując je do rur, okna itp. Jak widać na powyższych zdjęciach trzeba jeszcze dokończyć zabudowę lodówki od góry i przyciąć blat zasłaniający bok szafki. I pewnie się zastanawiacie, co to za dziura pomiędzy szafkami? Informuję więc, że to jest zmywarka, wystarczy ją sobie wyobrazić:) Zakup zmywarki pozostaje póki co w sferze planów, ponieważ postanowiliśmy w pierwszej kolejności wydać pieniądze na zbudowanie szaf w przedpokoju.
A skoro o szafach mowa...p. Zdzisław zbudował wczoraj wstępną konstrukcję, a dziś działa dalej. Rano przedpokój wyglądał tak:


Mam nadzieję, że za tydzień będę mogła pokazać nasze nowe, piękne szafy i że wreszcie będzie gdzie wpakować graty, które w ogromnej części wciąż mieszkają w kartonach w domu u rodziców.
A tymczasem jeszcze ujęcie na odrobinę wiosny z kuchennego okna. Przyda się tej jesieni, bo podobno deszcze idą:(


Miłego dnia!
Marta

10 komentarzy:

  1. Witaj MartoeM :) Po pierwsze chciałam pochwalić twoją piękną kuchnie, moja będzie podobna :)))) a po drugie głowa do góry, kupujemy kalosze, zakłdamy płaszcze, kolorowe parasolki w dłoń i nie ma co się deszczem przejmować, zresztą widzę, że masz co robić w swoim nowym domku, więc pogoda nie wadzi ;) z niecierpliwością czekam na dalsze relacje z urządzania Twojego M, pozdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, jak mi się marzy biała kuchnia:) na swoją już nie mogę patrzeć:)
    super!
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lu - ja zaklinam deszcz wściekle różowym parasolem:) to prawie jak różowe okulary:)
    Olu - łap za pędzel i do dzieła!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Wam zazdroszczę, że najcięższe roboty już za Wami, teraz tylko przesuwanie, docinanie, przycinanie, meblowanie i dobieranie - co oczywiście w żaden sposób nie umniejsza ogromowi pracy, który Was jednak czeka! Gratuluję konsekwencji i determinacji w dążeniu do realizacji założonych wizji! U mnie remont na razie przeskoczył na wiosnę, więc zimę wykorzystam na buszowanie po sklepach i blogach taki jak Twój, który inspiruje i pokazuje, że krok po kroczku można wcielić w życie swoją wymarzoną wizję przytulnego mieszkanka! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Martuś, pięknie wyszło i zrobiłaś smaka tymi świeżymi ziołami:)
    U nas narazie szafki bez frontów, ale to co najwazniejsze jest: lodówka, kuchnia, nawet zmywarka. Wszystko czeka na zabudowę, ale cieszymy się, że juz tu jesteśmy, tymbardziej, że mateuszek wazy juz 3 kg i może jakis miesiąc mi pozostał...Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Polly_nezjo - co się odwlecze, to nie uciecze! a zima szybko minie i zaraz będziesz mogła zakasać rękawy i zacząć zmagania z remontem. Nie ma nic przyjemniejszego, niż urządzanie własnego, wymarzonego, wyczekanego mieszkanka:)

    Kasiu - super, że już jesteście u siebie i najgorsze prace za wami! Kiedy parapetówka? Trzymacie się zdrowo i niech maluch już za bardzo nie rośnie;)

    Agea - dziękuję:) mam nadzieję, że z kilkoma dodatkami jeszcze wypięknieje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kuchnia , cudna !! marze o takiej białej z drewnianymi blatami.
    Ale już mam pomysł jak "wybielić"moją .
    Patti

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz prze-pięk-ną kuchnię!
    Lucyna

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...