środa, 14 grudnia 2016

O świątecznym nastroju inaczej niż zwykle

Mam wrażenie, że tylko ja jestem jeszcze niegotowa do świętowania. Wszyscy wokół pieką pierniczki, dekorują stoły i mieszkania, powoli pakują prezenty. A ja? Ja jestem jak zwykle w d...
Do zeszłego tygodnia nawet nie czułam, że to już, że za chwilę. Grudzień wziął się nie wiadomo skąd i zaczął lecieć jak szalony, a ja nadal myślami byłam daleko od przygotowań do Bożego Narodzenia.
A potem, pojechałam w delegację i dwa dni wystarczyły, żeby dopadł mnie świąteczny nastrój. I to tak od razu na maxa. Żadne tam powolne budowanie klimatu. To raczej coś jak skok na główkę do basenu, ale taki z wysokiej wieży, a nie zwykłego słupka. Wszystko przez tę Szwajcarię.


Bardzo mi zależało, żeby poza załatwianiem służbowych spraw, wygospodarować trochę czasu na zobaczenie okolicy. A było co oglądać. Postanowiłam, że zamiast pokazywać własnoręcznie tworzone ozdoby choinkowe, zabiorę Was na spacer ulicami Winterthur i Zurichu, żebyście też mogli poczuć odrobinę świątecznej magii. 

Ja po wędrówce ulicami obwieszonymi sznurami światełek, po objadaniu się smakołykami na świątecznych jarmarkach, po wysłuchaniu koncertu adwentowego, po podziwianiu świątecznie udekorowanych witryn, po wizycie w miejscu, gdzie można było samodzielnie wyprodukować świecę na wigilijny stół, po obserwowaniu dzieciaków szalejących na lodowisku i dorosłych grających w curling, po spacerze w winnicy zakończonym samoobsługowym zakupem soczku (z gąsiora nalewasz sobie do kubka, a pieniążek do skarbonki - wszyscy płacą, nikt nie kradnie!)... no po tym wszystkim czuję się jakby mi ktoś nie odrobinę, ale całe wiadro magii wylał na głowę. Na dodatek wokół sami uśmiechnięci i życzliwi ludzie. Żywe choinki na każdym placyku. Przystrojone okna prywatnych mieszkań.  Było pięknie i wcale nie chciałam wracać. Zresztą sami zobaczcie.












Życzę nam wszystkim, żeby świąteczny nastrój nie przerodził się w szaleństwo męczących przygotowań. Cieszmy się tym czasem i celebrujmy go wspólnie z bliskimi. I to nie tylko przy wigilijnym stole, ale już teraz. Może warto odpuścić pieczenie kolejnego makowca i wykorzystać ten czas na spotkanie z przyjaciółmi na świątecznym jarmarku. Grzane wino w takich okolicznościach smakuje jeszcze lepiej, że o szalonej jeździe na karuzeli nie wspomnę ;)

Miłego dnia!
Marta

3 komentarze:

  1. Marta ale bajkowa sceneria ! Wymarzony weekend grudniowy. Ja zupełnie niegotowa. Pracuje jeszcze na pełnych obrotach. Po weekendzie już tylko czas dla rodziny. Ale bez szaleństw porzadkowo-kuchennych. Raczej zimowe herbatki, kocyki, choinka i filmy familijne �� No i spotkanie z dziewczynami moimi w jeden z wieczorów

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda, sceneria naprawdę piękna :) ja już się świąt nie mogę doczekać :) uwielbiam ten czas i tą gorączkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście bajkowo, wspaniale! Wesołych Świąt : )

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...